piątek, 18 lipca 2014

Rozdział 29.

-Podaj tą bombkę debilu.. nie tą, tą niebieską, ah daj mi to! - na pól przytomna, jeszcze w pidżamie zeszłam na dół, aby zobaczyć co takiego wyprawiają chłopaki. Człowiek nie może normalnie pospać. Przetarłam oczy spoglądając dokładniej na sytuację w salonie. Louis darł się na Harry'ego, bo ten podawał mu złe ozdoby. 
Wow.. i o takie cos tyle zamieszania? Już wiem przez co nie śpię. Ale.. dzisiaj jest wigilia, nie będę się gniewać. 
Przypadkowo głośno ziewnęłam, zwracając na siebie uwagę. Jedyne o czym marzę to sen.
-Dzień dobry spioochu! - rzucił zaczepnie Lou, o mało co nie wywracając choinkę. Widzę, że nie tylko ja mam problem z utrzymaniem równowagi. 
Przyjaźnie się usmiechnęłam i powiedziałam, że idę zjeść śniadanie. Powolnym krokiem skierowałam się do kuchni. Hmm.. na co mam ochotę.. chyba dzisiaj złapałam wielkiego lenia. Zawsze lubiłam zrobić sobie dużą kanapkę, lecz teraz wybór padł na mleko i płatki. 
"Ciekawe co dzieje się u Liama." Minęły kolejne dwa dni i nic. Dzwoniłam pisałam, aż.. jego mama powiedziała mi abym na jakiś czas dała sobie spokój. Za mocno się narzucałam, czuję to. 
"Wesołych świąt!" dostałam sms'a od Weroniki. Ee.. nie za wcześnie na życzenia? Rozumiem.. tata do mnie dzwonił, ponieważ później nie daliby mu, ale ona? Z tego co wiem, to wieczorem oni (Niall i Ronnie) przyjeżdżają tutaj. A może to było przez przypadek? Nie znam jej wszystkich znajomych na przykład tych których poznała w USA. Opowiadała o jakiejś Nicoli.. że niby chodziły do jednej klasy i tak dalej. Nie pamiętam szczegółów, ponieważ nie przejęłam osobą, której nie zobaczę na własne oczy.
Po zjedzeniu płatków czekoladowych poszłam na zakupy razem z Gemmą. Postanowiła jeszcze przed oficjalnym świętowaniem odwiedzić młodszego brata. Przyglądając się tej dwójce.. czasami się zastanawiam jakim cudem ich mama sprawiła, że wyglądają jak.. bliźniaki. Z twarzy są niemal identyczni.
"Jajka, mleko, mąka, masło, brzoskwinie, czekolada mleczna, (ps wszystko x2) sos pieczeniowy, draże, jedno opakowanie ciastek z rodzynkami" ale dziwna ta lista. Ja mam jedną połowę, bo podzieliłyśmy całe zakupy na pół. Umówiłyśmy się w jednym miejscu i ruszyłyśmy na "łowy". Nie były one takie łatwe. Co chwilę chowałam się przed Directionerkami. Boże.. one.. są wszędzie. Nie przywykłam do tego, że jestem rozpoznawalna.. aż tak. No bez przesady.

-Masz wszystko? - zapytała Gemma, patrząc na swój koszyk. Jakim cudem ja mam więcej produktów? Em.. kilka rzeczy jest dodatkowo.. jak jest na koszt chłopaków, to trzeba korzystać.  Około godziny czternastej wróciłysmy do domu. Gdy tylko przeszłam przez drzwi, położyłam torby na ziemi, przyszedł Niall. 
-Ali.. spójrz w górę - powiedział szczerząc się. O co chodzi? Podniosłam głowę we wskazanym kierunku. Jemioła.. wpadłam.
-Ze względu na moja przyjaciółkę dostaniesz buziaka w policzek. - zachichotałam.Czyli przyjechali wcześniej. Biegiem skierowałam się do pokoju, po kazaniu Horanowi zanieść zakupy. Dla niego to prawie nic. 
Co ja mam załozyć na kolację wigilijną? Przeciez większość ubrań mam w domu Liama. Po dwudziestominutowym przyglądaniu się.. zdecydowałam. Czarna spódniczka a'la bombka i czarna bluzka bez rękawów, plus biżuteria. Westchnęłam. Szczęście.. uczucie, które opuszcza mnie od kilku dni. 
(...)
Mąka na ścianach, na podłodze, dosłownie wszędzie. Trójka boybandu 1D postanowiła sobie zrobić bitwę. Gemma się wkurzyła i kazała im posprzątać, a sama sie zajęła ciastami. Ich miny.. bezcenne. Trzeba było nie rozrabiać. Nika była zwolniona z pomagania ze względu na to, że za pół roku na świecie pojawi się mały Horan.  
Stół ładnie ozdobiony, a na nim potrawy. Obok stoi chionka, która rozświetla pomieszczenie. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam salon, wzruszyłam się. Wigilia.. jak to cudownie brzmi.  Po podzieleniu się opłatkiem, złożeniu życzeń zabraliśmy się za jedzenie. Niall, Weronika, Harry, Louis.. no i ja. W środku.. czułam, że kogoś brakuje. Tłumacząc, że się źle czuje, podeszłam do okna. Brakuje mi Liama.. naprawdę.
-Alison, komórka! - ktoś zawołał. Wzięłam telefon i szybko odebrałam. 
-Halo?
-Ali? - zamarłam słysząc ten głos. Co ja mam teraz zrobić.. "odezwać się głupku" 
-Przepraszam, że nie mogę być z wami. Chciałbym Ci życzyć wesołych świąt. Mam nadzieję, że niedługo się zobaczymy. Pozdrów ode mnie resztę cześć. - siedziałam skołowana. Z jednej strony ucieszyłam się, że usłyszałam go oraz że pamiętał, ale z drugiej.. żałowałam, ze nie był z nami.
-Kto dzwonił? - zapytał Harry. 
-Liam - odpowiedziałam, nadal lekko zszokowana.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Po pierwsze: chciałabym podziękować za nieuwagę mojego kuzyna, który grał w monopoli, ponieważ mogłam "pożyczyć" jego laptop hah :D.
Po drugie: przepraszam, że taki krótki rozdział. W większości pisałam to na tablecie, ale za nic w świecie nie mogłam się skupić.
Po trzecie: to już przedostatni rozdział! W ostatnim (numer 30) dosłownie wszystko się wyjaśni. Wiem, że niektóre sprawy są jeszcze nie jasne. Cierpliwości :)
+ nie każę wam długo czekać :] O ile się nie mylę, to następny pojawi się albo w poniedziałek albo we wtorek.
Do następnego!

2 komentarze:

  1. Rozdział świetny! Mam nadzieje że wszystko wyjaśni się między Liamem i Ali!
    Jak to przed ostatni rozdział?!
    Będzie 2 Część?! Musi być!
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Pocieszyło mnie to, że w następnym rozdziale wszystko się wyjaśni. Już się bałam, że Danielle coś zrobiła Liamowi. Ale będzie dobrze :) Lou i Harry dzieci, duże dzieci... Niall powinien już trochę wydorośleć w końcu będzie tatą hahaha Ale dobra taki jest słodki :*
    Do następnego :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy