czwartek, 10 lipca 2014

Rozdział 28.

Czasami ludzie muszą się pokłócić, aby zrozumieć jak wiele dla siebie znaczą. Jakie błędy popełnili po drodze. Niestety nie wszystko jest takie łatwe jak się wydaje. Nic też nie może być idealne, życie nie jest usłane płatkami róż, tylko gdzie nie gdzie wystawają kolce, które kują. Normalne co?
"Dlaczego Liam jest ciągle wkurzony? Dlaczego chodzi smutny?" "Czy to związane z Alison, która wyjeżdżała z jego rodzinnego miasta?" "Nienienie, powiedzcie, że to nie jest koniec Liason prawda?" "To nie ten sam Li, którego znałyśmy.. bo?"  

Twitter był pełen takich pytań. A ja? Ukryta pod banalną nazwą, spokojnie obserwuję co się dzieje na tym potralu. Jasne.. każdy martwi się o niego, ale sytuacja nie zmieniła sie przez ostatnie kilka dni. Dzwoniłam, prosiłam, błagałam. Robiłam wszystko co w mojej mocy. Jakby miał wiecznego focha czy coś. Chłopaki też go namawiali, ale bez skutku. Proszę bardzo niech tak będzie. Żeby potem nie było, że się nie troszczę albo nie martwię. 
"Zaraz na naszej antenie pojawi się teledysk boybandu One Direction, One Thing. Zespół ogłosił półroczną przerwę, po tym jak Louis Tomlinson i Liam Payne mieli wypadek samochodowy. A po tej piosence Katyyy Peryyy!" Prawie zakrztusiłam sie piciem.. przy okazji poplamiłam kanapę. Skąd oni to wiedzą? Jak? "Przecież.. to był groźny wypadek, walczono o wasze przetrwanie. W końcu.. i tak by to dotarło do mediów." Uświadomiłam sobie. Zapomniałam. Jednak.. przeraża mnie fakt, że nieważne czy radio czy telewizor zawsze natykam się na utwory 1D. Fatum nade mną ciąży? Pewnie nie.. jakby nie było innych wykonawców..
-Mery Christmaas everyone! - wydarł się Lou, schodząc po schodach. Ten ma ciągle dobry humor. Przywitał się ze mną, a następnie wyłączył mi telewizor. 
-Eej.. - pisnęłam niezadowolona. Ja oglądałam..
-Cicho bądź i chodź lub.. czekaj! Zadzwonię po "moją dziewczynę" - wykonał cudzysłów w powietrzu -która w rzeczywistości jest zwyczajną przyjaciółką. Mam plan i na 100% musi wypalić. Zaraz wracam no.. blagam nie oglądaj tego badziewia na programach muzycznych. Włącz sobie zmierzch czy inne romansidło. - pobiegł do łazienki, mocno trzaskając drzwiami. W takim razie.. niedługo poznam El.. zapowiada się ciekawie, ale.. moje myśli są z tym co robi Liam. Szkoda, że nie jest świadomy w jakiej jestem sytuacji.
HARRY.
Człowiek nie może spokojnie pospać.. po wykańczającej nocy. Naprawdę. Przy takim czymś.. nie da się skupić na niczym.. nawet robi się gorąco, bo.. wiadomo.. trzeba włożyć w to trochę wysiłku i.. jak Tommo chrapie, zrzuca na mnie kołdrę szału można dostać! Dzisiaj przegiął. Nie dość, że byłem zakopany po uszy w tej pościeli, to on przytulił sie i gadał przez sen! Trochę waży, więc tak szybko nie odepchnąłem go, musiałem się posiłować. Mówiłem mu, chodźmy do lekarza, niech skończą się moje męki. Em.. problem. On mnie nie słucha. Jak można tak traktować swojego chłopaka.
 Na pół śpiąc usłyszałem jak kilka osób wchodzi do sypialni. Oho.. coś się szykuje. Pewnie chcą pomalować moją twarz markerem, korzystając, że mam "mocny sen". Jak najostrożniej przewróciłem się na brzuch, ukrywając głowę w poduszkach, uniemożliwiając im to.

-Dziewczyny nie bójcie się, Hazza ma śpi jak kamień. - oj Loui, gdybyś tylko wiedział.. ale jakie dziewczyny? U nas jest tylko Ali.. 
-Ok.. robimy to w miarę szybko i spadamy. - ugh Eleanor. Co ona tu robi.. niech spada do Maksa..
-Ja myślę, że Harry nie śpi.. po za tym spójrzcie w jakie pozycji leży.. - Alison jest od dzisiaj moją idolką! oh gdybym mógł wstać. Uściskałbym ją.
-To robimy tak. Kontrolujesz sytuację z tyłu (powiedział do Elki), Ali siadasz tak, żebyś widziała jego buuzię, a moja rola z make-upem. - haha.. szkoda, że mam inny plan.
 Gdy tylko szatynka usiadła, objąłem ją ramieniem mówiąc "Dzień dobry kochanie" Nie otwierając oczu, przytuliłem zaskoczoną dziewczynę. 1 - 0 dla Stylesa!
-A mówiłam wam, że on nie śpi? - zaśmiała się. 2 - 0! Cóż za wspaniały dzień. Po małej wymianie zdań, wstałem wypędzając Calder. Nie, że jej nie lubię.. przecież to ona musi spędzać większość czasu z moim LouLou. Całują się i tak dalej. Raz nie wytrzymałem i.. emocje wzięły górę na wywiadzie jak powiedziałem, że Larry jest nie prawdziwy.
Po południu nasza czwórka wybrała się na lodowisko. Louis i Eleanor jako para (fuuuj), a Alison jako moja towarzyszka. Musiałem się często hamować, bo przecież oficjalnie jest z Paynem, który.. przechodzi depresję. Nie wspominałem nic, ponieważ martwiłaby sie jeszcze bardziej, a tego nie chcemy. Jakby.. ze mną udawała.. oj działoby się. 
ALISON.
-Nie, nie, nie ja tam nie wejdę - zaprotestowałam po założeniu łyżew. Wywrócę się jak nic. W dodatku.. z Harrym? Upadek gwarantowany. Kolejny raz odwróciłam się. W międzyczasie Hazza dostał sms'a od memegera, aby trochę ze mną flirtował. Świetnie.. przechodzę kryzys, a tu wyskakuje takie coś.

-No proszę, będzie fajnie.
-A jak upadnę?
-To ja razem z tobą - uśmiechnął się. Niepewnie podałam mu rękę. Raz kozie śmierć co? Początkowo trzymałam się brzegów, ale Eleanor jest mega uparta i zaciągnęła mnie w głębszą część lodowiska. Odpłacę się jej kiedyś za to. W sumie.. aż dziwne.. fanki nie zaczepiały ich, tylko spokojnie przejeżdżały obok. -Chodź ze mną - Harry złapał moje dłonie i zaczął okręcać wokół własnej osi. Wszystko wokół jest zamazane, oprócz twarzy chłopaka. Fatalny był finał. Oboje się wywróciliśmy ze śmiechem. 
-Louis postaw mnie na ziemi! - El piszczała, gdy Lou wziął ją ramiona. Udawali zakochanych na całego. Myślałam, że loczek będzie zazdrosny o nich, ale.. nic takiego się nie dzieje.
"Today I don't feel like doing anything, I just wanna lay in my bed, don't feel like picking up my phone, so leave a message at the tone.." z głośników poleciała piosenka Bruno Marsa. Uradowana zaczęłam śpiewać, nie zwracając uwagi na innych. Ten utwór samą melodią poprawia humor.
(...)
-Jestem wykończony.. kto normalny chodzi do lunaparku w zimę? - zapytał Maks, chłopak panny Calder. Podobno Harry jednak jest zazdrosny i na dalsze 'szaleństwo' zaprosił właśnie jego. Fajnie jest.. nie powiem.. ale widziałam lepszych. W towarzystwie fanek One Direction hamował się jak mógł. 

-Chyba nikt.. a od kiedy my jesteśmy normalni? - Hazza poprawił swoją "grzywę".
-Od zawsze? - nie wiem dlaczego to powiedziałam.
-Aww dziękuję, że w nas wierzysz! Aa! -Lou.. spadł z hukiem z kanapy. Westchnęłam. Po pożegnaniu z Maksem i Eleanor poszłam do pokoju, który tymczasowo zajmowałam. Coraz bliżej święta.. za trzy dni.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Suprisee! Przybywam do was z nowym rozdziałem! (tak na marginesie.. dwa do końca..) Wakacje.. jak to wakacje.. ciągle jestem nad morzem i korzystam z pogody. Bardzo chciałabym podziękować mojemu kuzynowi za użyczenie komputera na dwie godziny, ponieważ złapałam wifi.. chyba jego sąsiadów XD
Tak czy inaczej.. u mnie z zasięgiem jest naprawdę kiepsko, próbowałam pisać coś na tablecie, ale bez skutku. Miałam w planach jeszcze perspektywe Liama wiem, że dużo osób by chciało wiedzieć co u niego, ale czas mnie goni, dlatego zostawiam jak jest.
Zostałam nominowana do 'Liebster Award' za co bardzo dziękuję. Dodam 'nową stronę' na te nominacje :D 
Kolejny rozdział.. przewiduję w okolicach 16/17 lipiec, ponieważ jeszcze korzystam z wakacji :]
Dziękuję, że nadal czytacie i.. do następnego :)

3 komentarze:

  1. Rozdział świetny!
    Kurde niech oni się już pogodzą!
    Smutno mi jak są pokłóceni!
    Czekam na następny!.
    Wypoczywaj na tych wakacjach!
    Kocham :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział!!!
    Dziwi mnie to że 2 do końca... Jak to przecież Li nie jest z Alison??? Nie możesz mi tego zrobić oni muszą być razem! Bo jak nie to pewnie będzie musiała udawać dziewczynę Harrego... nieeeeeee Zdziwiło mnie to "Jakby.. ze mną udawała.. oj działoby się. " Oj Hary, Harry co masz na myśli??? Może chciałbyś pokazać lou jak to jest??? Mam nadzieję że wszystko się ułoży :)
    Paaaa :*

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy