piątek, 27 czerwca 2014

Rozdział 23.

*Miesiąc później*
"Zaproszenie dla pana Liama Payne'a oraz Alison Deer na ślub Zayna Malika i Perrie Edwards, który odbędzie się 15 maja. Obecność obowiązkowa" - przeczytałam na głos, siedząc przy kominku razem z Liamem. Wow..
Ach ten grudzień. Pada śnieg, pada śnieg dzwonią dzwonki sań.. haha aż przypomniała mi się ta piosenka. Śpiewałam ją w przedszkolu podczas przedstawienia świątecznego. Ubrana w błękitną sukienkę, mając na głowie gwiazdkę. Byłam śnieżynką. Pamietam.. po skończeniu wystepu pobiegłam w ramiona rodziców. Że dopiero teraz zauważyłam, że ze strojem mamy było coś nie tak. Dżinsowa, krótka spódniczka.. miałam tylko 5 lat, w głowie miałam co innego. Lalki.. zabawy z psem sąsiadki. Nazywał się.. chyba Toto. Nie pamiętam. Wiem tylko, że nie za długo był u pani Chesterfild. Te wspomnienia..

Wszystko jest przykryte puchem.. coraz mniej dni do świąt.. w końcu spędzę je z.. ukochaną osobą. Odgarnęłam włosy, lecące na czoło. 
-Dlaczego wysłali to pięć miesięcy przed? - zapytał Liam, dokładnie oglądając kartkę. Ale ma śmieszny wyraz twarzy. Zasłoniłam sobie usta, powstrzymując się przed wybuchem śmiechu. Generalnie.. poprawiło mu się. Nie bywa taki załamany, a częstotliwość terapii zmniejszyła się do raz w miesiącu, gdzie wcześniej była co dwa tygodnie. 
-Mnie się pytasz? - wzruszyłam ramionami. Skąd mogłam to wiedzieć?
-Kiedyś my będziemy takie wysyłać - dotknął mój nos, a ja zrobiłam duże oczy.. ze zdziwienia. Ślub? Mam dopiero 19 lat.. nie spieszy mi się za bardzo. Wtuliłam się w chłopaka, niestety zaraz po tym odskoczyłam z powodu otrzymania sms'a. Głupie wibracje.. mogłam ustawić jakiś dźwięk czy coś. 
"Ok, z Liamem spędzasz każdą wolną chwilę, a dla przyjaciółki nie masz już nawet chwili :< Czuję się odrzucona :( Jeśli nie przyjdziesz dzisiaj.. obrażę się!" Ajajaj.. Weronika i te jej 'groźby'. Nigdy jej nie wychodzą, ale.. z jednej strony ma rację. Tyle, że najgorsze to, że ona mieszka w odległej części Londynu, więc szybko tam nie dotrę. Ciepło się ubrałam i ruszyłam w drogę. Kiedyś poprosiłabym Liama aby mnie zwyczajnie podwiózł, ale na ulicy porobiły się takie zamarznięte kałuże, dlatego.. kategorycznie nie! Przejdę się, wyjdzie mi na zdrowie. 
"A teraz w rytmie padającego śniegu, ballada boybandu One Direction - You and I, mamy teraz dla was radę. Posłuchajcie nas. Weźcie kubek gorącej czekolady w dłonie i rozkoszujcie się chwilą wolnego" - powiedział speaker w radiu. Świetny pomysł! Szkoda, że właśnie pokonuję zaspy! Ostrożnie.. krok.. krok.. jeszcze jeden.. ugh.. głupia kałuża! Mogłabym sobie nogę złamać.. znowu. Po półgodzinnym marszu prawie doszłam pod dom Niki, zmęczona, zasapana, ale grunt, że się udało. 
-Alison.. halo.. Ali? - głos Liama usłyszałam w słuchawkach. O co chodzi? Chuchnęłam na ręce. Lekko zdezorientowana wyciągnęłam (ledwo co) komórkę. Jakim cudem nawiązałam połączenie z Li? Jest jedno wyjaśnienie. 
-Przepraszam.. szłam przez te cholerne zaspy i.. mój telefon sam do Ciebie zadzwonił - mocno tupnęłam nogą, aby strząsnąć zamarzający śnieg.
-A może się stęsknił? - moge przysiądz, że chłopak po drugiej stronie się uśmiechnął.
-Po trzydziestu minutach? Pewnie, że tak! - zaśmiałam się.
-Przyjechać po Ci..?
-Liam.. mówiłam już coś o tym. Zostajesz w domu - wkurzyłam się. Musiałam przerwać to co mówił.  Ile razy trzeba mu powtarzać?
-Czy ty mi właśnie rozkazujesz? Już się nie odzywam. Lubię to, trzymaj się. Kocham Cię.
-Ja Ciebie też - nagle.. zaczęłam się śmiać na środku ulicy. Głos Liama.. czasami powoduje u mnie takie dziwne reakcje. Po chwili ktoś głośno odchrząknął. Natychmiastowo się obróciłam. Nie powinnam tak rozmawiać?
-Ej śmieszka, masz zamiar brechać się, czy wejść do środka? - Ronnie miała poważną minę. Wywróciłam oczami.
-Już idę - odpowiedziałam plus bonus zaliczyłabym, wywrotkę numer dwa, gdyby nie poręcz przy schodach. Mam jakiegoś pecha, albo.. po prostu jestem rozkojarzona. 
Kiedy weszłam do salonu, po uprzednim otrzepaniu się przed mieszkaniem, bo Wera nie chciała mnie wpuścić, nie zdziwiłam się, że na kanapie siedział Niall. Od wakacji pomiędzy nimi zaczęło iskrzyć. Ona - zwariowana, wiecznie pozytywna, uwielbiająca się śmiać. Zgaduję, że ich spotkania polegają na tym, że przez kilka godzin się śmieją. Bez przesady. 
I tak któregoś dnia.. Nika opowiadała o Nialleru. Jak bardzo się boi przyznać co do niego czuje. Wtedy była taka zakochana.. w sumie to nadal jest.Przywitałam się z blondynem i usiadłam na fotelu.
-Czy ja wam czasami nie przeszkadzam? - zapytałam, gdy czerwonowłosa przyniosła biszkopty w czekoladzie. Kiedyś.. skusiłabym się na parę, ale teraz.. gdy mam problemy z zębami, staram się unikać czekolady. Z trudem odwróciłam wzrok od pudełka.
-No co ty! myślisz, że wyciągałam Cię z ciepłego domu, w taką śnieżycę na marne? Chciałabym Ci.. coś powiedzieć.. - lekko zdenerwowana usiadła obok Nialla i złapała go za rękę. Zdezorientowana spojrzałam na nich. Po co te nerwy.. przeciez nie gryzę. -My.. to znaczy ja.. - wzięła głęboki oddech. Zbladła na twarzy.. coś poważnego się szykuje? -Jestem w ciąży.. - wydukała. Zamurowało mnie.  
Dajcie mi szybko coś do picia, musze to wypluć i wypowiedzieć "że co?!" . 
-Emm.. gratuluję - uśmiechnęłam się. Naprawdę w tym momencie nie potrafię dobrać odpowiednich słów. -Ale jak wy..
-To długa historia. Pamiętasz jak byłam u Ciebie i Liama, wtedy co się strasznie czułam? - kiwnęłam głową na tak. Tego nie da się zapomnieć. Te wymioty co dwadzieścia minut.. że akurat nikt nie wpadł na taki pomysł. Kompletnie nie miałam o tym pojęcia. Ale.. Nika.. w ciąży? Ta wiadomość przekracza wszelkie granice. Horan i ona.. byli ze sobą w baardzo bliskich relacjach. Głębszych niż mi się wydawało. 
Nagle, ku mojemu zdziwieniu Nialler zaczął nawijać jaki jest szczęśliwy, że zostanie ojcem. Ludzie! ciesze się z waszego szczęścia, niestety gadanie o tym przez dobre dwie godziny, zabrały mój drogocenny czas. Oczywiście trochę pożartowaliśmy, jednak myślami byłam z Liamem. On siedzi sam.. ugh zbyt mocno się przejmuję.  
Około 21:00 chciałam wracać 'z buta' do domu, lecz.. "przyszły tatuś" uparł się, żeby mnie odwieść. Dla Li to jeszcze lepiej, bo nie będzie musiał się martwić. 
-A jak tam między wami? - zapytał blondyn, gdy tylko ruszyliśmy z parkingu. 
-Raz lepiej, raz gorzej - przysięgam, jego reakcja.. bezcenna! Zaśmiałam się. -Żartuję. Normalnie.. jak to w związku, a jak ma być? - tym razem to Nialla napadł atak śmiechu. Ratujcie! Jego śmiech jest zaraźliwy! Długo tak nie wytrzymam. Kiedy tylko dotarliśmy pod mieszkanie, przyjaźnie go uściskałam i skierowałam się do drzwi. Byłam w szoku, jak wyszedł przez nie Payne. Oj ktoś tu się stęsknił.
(...)-Niall będzie ojcem? Jak Modest się dowie.. - szatyn jak zwykle zaczął marudzić. Uśmiechnęłam się pod nosem.
-Nie będzie aż tak źle. Pomyśl.. może to będzie dla nich dobra informacja? W końcu jak jakaś gwiazda zostaje rodzicem, wybucha sensacja.
-Masz rację kotku - objął mnie od tyłu. Dlaczego ten  blat musi być wysoko i dlaczego nie usiadłam na krześle? Zagadka.. czasami nie myślę. Podskoczyłam na dźwięk telefonu chłopaka. Zawał można dostać! -Ee.. muszę odebrać, zaraz wracam - powiedział prawie wybiegając z kuchni. Ciekawe kto dzwoni. Podobno nie ma przede mną sekretów. Westchnęłam i udałam się do łazienki pod prysznic. 
Po umyciu się, przebraniu w pidżamę oraz związaniu mokrych włosów w ręcznik wyszłam z ciepłego pomieszczenia. Gdy upewniłam się, że nie ma Liama w sypialni, wskoczyłam na łóżko. Haha, uwielbiam to. Przekręciłam się na lewy bok i sięgnęłam po książkę "Dary anioła - miasto upadłych aniołów" od dłuższego czasu próbuję skończyć tą sagę, ale nie mogę, bo zawsze jest coś do roboty. Jedzenie lub zwyczajne rozmawianie. -Mam dobre wiadomości. Za kilka dni jedziemy do Wolwerhampton! - położył się obok. 
-A z kim rozmawiałeś? - zapytałam podejrzliwie.
-Z mamą - uśmiechnął się. 
-Ok, wybaczam.
-Ale co?
-Nic nic - zaśmiałam się do książki. 
-Ściągnij to - chwycił ręcznik z mojej głowy, powodując, że jeszcze wilgotne włosy opadły na ramiona. -O wiele lepiej - złożył pocałunek na czole. Po chwili przekręciłam się tak, że głowę miałam na jego torsie. W taki sposób to ja mogę czytać.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kto by się spodziewał, że Wera będzie w ciąży.. z Niallem. Nie mam pojęcia dlaczego.. ale zawsze tak mam, że jak piszę jakieś opowiadanie, to zima dzieje się, gdy u nas jest lato i na odwrót.. ajajaj :D.  W ogóle chyba widzieliście co się stało naszemu Niallerowi. Jakaś fanka rzuciła w niego czymś, w dodatku w tą operowaną nogę. Niektórzy powinni być bardziej rozważni.
Od dzisiaj oficjalnie zaczynają się wakacje! Spędźcie jak najlepiej ten czas, niekoniecznie przed komputerem ;) Ja mam już plany, ale czy wypalą.. nie wiem :D
Do następnego!

3 komentarze:

  1. Rozdział świetny!
    Wera w ciąży?! Wow! Niall Szczęśliwy :D
    Liam jaki kochany :*
    Czekam na następny!
    Kocham <3
    Ps. Życzę Ci udanych wakacji! Żeby było ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow boskie rozdział!! Bardzo mi się podoba...
    To zaproszenie na ślub Zayna i Perrie i słowa Li "Kiedyś my będziemy takie wysyłać" Słodkie... Czy mi się wydaje, że Liam coś planuje hahahahha A ta ciąża szok, po prostu szok.... Z jednej strony bardzo fajnie wszyscy się cieszą i Niall się cieszy, że zostanie ojcem, ale z drugiej strony Modest. Ciekawe co z tego wyniknie....
    Ja również życzę udanych wakacji wszystkim czytającym tego bloga jak i autorce :)
    Do następnego...

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy