wtorek, 24 czerwca 2014

Rozdział 22 (część druga, Strong I.. maybe)

Zastanawialiście się kiedyś jak to jest żyć pod jednym dachem z osobą, która następnego dnia może Ciebie nie pamiętać? Nie? Od tygodnia jest tak samo. gotowanie obiadu, pomoc w codziennych czynnościach. Wprawdzie Liam często okazywał uczucia przytulał się do mnie, ale potrafił po prostu siedzieć w fotelu, patrząc się na ścianę. 
Wypadek.. zmienił wszystko. Co dwa tygodnie są kontrole i w ogóle.  Najzabawniejsze jest to, że fanki są święcie przekonane, że ich ukochany zespół zrobił sobie dłuższą przerwę od śpiewania.
 Zapomniałam wspomnieć.. Louis i Li.. wybudzili się ze śpiączki.. półtora tygodnia po wydarzeniu. Oczywiście nie równocześnie.. ale było widać, że to oni najbardziej ucierpieli. Wcale mnie to nie pocieszało. Zanim.. otworzyli oczy.. mówiłam do nich. Chyba gdzieś wcześniej przeczytałam, że niektórzy słyszą co się dzieje, choć są.. tak jakby nieobecni. Opowiadałam im jak źle się czuję.. jak bardzo przepraszam. Obwiniałam się i to bardzo. Kto mówił aby nie jechali? JA! Jakbym przewidziała co miało nastąpić. Razem z Harrym zaliczyliśmy kilka nieprzespanych nocy z powodu siedzenia przy chłopakach. Nasze więzi.. zacieśniły się. Jestem jego.. przyjaciółką? Można tak to nazwać. Loczek wspomniał jak to wszystko się zaczęło pomiędzy nim a Tomlinsonem. Szczerze? Całkowita inna historia niż ta, którą znają shipperki. Pewnie skakałyby ze szczęścia o wiadomości "Larry jest prawdziwy, Elounor to tylko przykrywka" No właśnie.. Eleanor też parę razy była. Poza tym, że musi 'odgrywać' dziewczynę Tommo.. ma chłopaka. Maxa. Podziwiam ją, że się nie złamała pod falą hejtów nienawidzących ją dziewczyn. Mnie.. jakoś zaakceptowały. Widzą, że przynoszę szczęście Liamowi, to się nie czepiają. Tak niedawno byłam u taty. Dziwna była jego reakcja, gdy się dowiedział, o śmierci mamy. Nie przejął się. Dowiedziałam się czegoś.. jeśli nie będzie sprawiał problemów.. wyjdzie szybciej z więzienia. Mam taką nadzieję.. na świecie został mi jedynie on. Z rodziny.
Ubrana w strój sportowy siedziałam na krześle i czytałam gazet. Liam odbywał właśnie kolejną terapię z psychologiem. Zgaduję.. po tym wszystkim nadejdzie moja kolej i nastąpi wyjście na podwórko. 
"Musisz być silna za nas oboje.. dopóki nie dojdę do siebie" powiedział tuż po wybudzeniu się ze śpiączki. Bardzo przejęłam się tymi słowami i wzięłam je do serca. Takich rzeczy sie nie ignoruje. Głośno westchnęłam i próbowałam się skupić na artykule. Nic z tego, nie dam rady, chociaż.. sam tytuł imponuje.
"Everytime we touch you get this kind of rush baby say yeah yeah yeah.." dzwonek telefonu rozległ się po mieszkaniu. Haha.. lepszego dzwonka nie mogłam mieć. Zwyczajny brak pomysłu padł na.. Kiss you. Pytanie.. gdzie ja położyłam tą głupią komórkę? Zawsze gdy jest potrzebna znika. Czemu tak mam?
 Podniosłam się i zaczęłam przeszukiwać półki. Tu nie.. tam też nie. Spokojnie.. Po dobrych dziesięciu minutach zrezygnowana oparłam się o blat w kuchni. Głowę obróciłam w stronę kosza z owocami. I co tam było? Mój telefon! Chyba potrzebne mi są okulary.. koniecznie.
"Trzy połączenia nieodebrane od.. Wera"  Ciekawe co ode mnie chciała. Oddzwonię później. 
-Bardzo dobrze.. widzimy się za tydzień - usłyszałam głos psychologa. To znak, że nastąpił koniec wizyty. 
Aż nie chce się wierzyć, że.. przez jednego kierowcę.. który myślał tamtego dnia, że zdąży wyprzedzić pojazd przed sobą.. odmieni nasze życie.. na.. gorsze? Lepsze? Nie mam zielonego pojęcia. Chwilę później ktoś odchrząknął. Podniosłam głowę do góry. Chłopak był ubrany w dresy, tak jak się umawialiśmy rano. Lekko się uśmiechnęłam.
-Ali.. idziemy? - zapytał stając na przeciwko. To właśnie w tych brązowych oczach mam swój cały świat..
-Jasne - chwyciłam go za rękę i dałam buziaka w policzek. Mimo pozorów.. Liam miewa takie momenty, że zachowuje się jakby nigdy nie było tego wypadku. 
Powoli przechadzaliśmy się po ogrodzie od czas do czasu śmiejąc. Bez powodu. Czyli jak zawsze.
"Widzisz? Dzięki tobie on widzi nadzieję.. nadzieję na lepsze. On uratował Ciebie.. teraz ty.. jego"
Miejsce, które wybraliśmy aby odpocząć miewa swoje uroki. Strumyk, zielona trawa.. wystarczająco dużo. 

-Powiedz mi.. czy opiekowanie się mną jest przymusem? jestem dla Ciebie ciężarem? - zdziwiłam się, gdy zadał to pytanie. 
-Skąd Ci to przyszło do głowy?
-No bo wiesz.. zrujnowałem sobie karierę i w ogóle.. chciałbym żeby wszystko minęło - położył głowę na moich kolanach. Ręką zmierzwiłam mu mu włosy , na co uśmiechnął się do mnie. Chyba robi sie za słodko..
(...)
"Znamy lokalizacje chłopaków! Lou, Harry są w Londynie, Zayn z Perrie w Bradford, Niall poleciał do Irlandii a Liam.. ninja!" przeczytałam na jednym z portali społecznościowych. gdyby tylko znali prawdę..  raz, że Li nie do końca doszedł do siebie, a Hazza i Louis są razem.. szykuje się coś większego?  

-Puk puk! - rozległ się głos Tomlinsona. Zapomniałam zamknąć drzwi. Styles pewnie też przyszedł..
-Tutaj jestem - powiedziałam głośno. Li leżał na kanapie i oglądał telewizję. "Jaka to melodia?" Serio? Pokręciłam głową. Chyba nie leci nic ciekawszego.Kiedy chłopaki weszli, przyjaźnie ich uściskałam. 
Niestety.. Payne'owi nie było dane dalej oglądać, ponieważ "Larry" chyba tak nazywają ich te shipperki nadal się nie przyzwyczaiłam .. porwali go.  
W takim razie mogę zadzwonić do Weroniki. Po godzinie 22:00 niebo się zachmurzyło. Przez dłuższy czas mogłam widzieć gwiazdy, a teraz już nie.  
Siedziałam na balkonie okryta kocem. Nie tak wyobrażałam siebie po ukończeniu szkoły średniej.. zupełnie inaczej. Cóż.. stało się. Po jakimś czasie zaczęłam rozmawiać z Niką na skype.. 
-Hej hej! - czerwonowłosa wyszczerzyła się do ekranu. Przez chwilę musiałam mieć niezłą minę, bo przyjaciółka zaczęła się śmiać. Ona.. uwielbia zmieniać kolor włosów. Jak przyjechała miała fioletowe, potem różowe.. a teraz czerwone. 
-Wytłumaczysz mi..
-Taa postanowiłam zaszaleć, a co? Dlaczego nie odebrałaś telefonu? Wiesz ile czasu dobijałam się do Ciebie? - odwróciła się do tyłu. Czy ja widzę za nią plakat The Wanted? Uznam, że tego nie widziałam..
-A gdybyś ty zgubiła komórkę? Kto tam się śmieje? - przybliżyłam się do ekranu. Wyraźnie było słychać czyiś śmiech.
-Emm.. Niall jest ze mną.. - zawstydziła się i po chwili pojawił się blondyn. 
-Pogadamy później - zamknęłam laptop i przymknęłam oczy. Tak bardzo bym chciała, żeby wszystko powróciło do normy. 
------------------------------------------------------
 Naprawdę nie wiem czy udał mi się ten rozdział.. no i.. jest za krótki. Bynajmniej tak mi się wydaje.
Szablon zmieniony. Jeśli wczoraj ktoś wchodził na bloga pomiędzy godziną 13:00 a 15:00 mógł zobaczyć kilka innych szablonów, ponieważ nie mogłam na samym początku znaleźć tego idealnego. a to mój komputer wczytywał bez obrazka na górze, albo w ogóle.
Ostatecznie zdecydowałam się na ten z Demi. Tak jakby.. od samego początku widziałam w niej naszą główną bohaterkę.. nie wiem może wy inaczej. Jeśli macie jakieś inne pomysły na szablon na tym blogu, to jestem otwarta na propozycje. Moim zdaniem pasuje.. :D
Częstotliwość rozdziałów teraz tez się opóźni, ponieważ ostatnie rozdziały przepisywałam 'na szybkiego' i nawet nie miałam czasu, aby je sprawdzić. Dlatego zamiast co drugi dzień.. następny pojawi się za trzy dni.
Dziękuję za wszystko i.. do następnego c; !

3 komentarze:

  1. Rozdział wspaniały!
    Boże niech już Liam dojdzie do siebie!
    Czekam na następny!
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Szablon śliczny!!!

    Mam nadzieję, że teraz będzie już coraz lepiej... Alison wróci do szkoły, albo będzie pracować, a Liam i Lou wrócą do koncertowania i będzie tak jak dawniej :) Fajnie, że Ali zaprzyjaźniła się z Harrym...
    Gdy przeczytałam to "Musisz być silna za nas oboje.. dopóki nie dojdę do siebie" zrobiło mi się trochę smutno, nie wiem dlaczego... Może to że Lim tuż po wybudzeniu to powiedział, od razu pomyślał o przyszłości... Może dlatego, że Ali może nie dać rady... Mam nadzieję że da i będę za nią trzymać kciuki :)
    A to jest boskie "Widzisz? Dzięki tobie on widzi nadzieję.. nadzieję na lepsze. On uratował Ciebie.. teraz ty.. jego"

    Do następnego :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy