niedziela, 22 czerwca 2014

Rozdział 21. (koniec części pierwszej)

Z niepokojem zbiegłam po schodach. Wystraszyłam się nie na żarty. "Co tu robi policja i czego ode mnie chce? Nic złego nie zrobiłam.. znowu nerwy biorą górę.." Oczywiście.. kilka razy byłam w tym samym miejscu, ponieważ ten hotel jest gigantyczny, a ja.. łatwo się gubię. Tylko.. gdzie ten pan jest? Pokojówka nic nie powiedziała.. minęłam hol jeden raz, drugi.. aż młodzieniec w mundurze, zauważając moją osobę machnął ręką, abym do niego podeszła. Ojej.. wdech wydech.. wdech wydech.. nie takie rzeczy przeżyłam. Nie zemdleję co? Nie jestem takim tchórzem.. chyba.
-Panna Alison? Dobrze, że panią znaleźliśmy za pośrednictwem Ruth Payne. Młodszy aspirant Alec. Mam do przekazania smutną wiadomość.. Violetta.. ta oto kobieta, pani matka? - przyjrzałam się zdjęciu.. na 100% to ona.
-Tak - potwierdziłam.
-Bardzo mi przykro, nie wiem jak to przekazać, ale.. nie żyje. Przedwczoraj znaleziono jej ciało w domu klienta..
-Wiem jaką pracę wykonywała.. nie trzeba powtarzać - smutno się uśmiechnęłam. Przyjęłam jeszcze kondolencje i zostałam sama. Moje ostatnie spotkanie z matką? Eh.. nieszczęsne pobicie. Do dzisiaj nie wierzę, że działała dobrowolnie.. tak bardzo chciałam usłyszeć, że to był wpływ narkotyków.. kto o zdrowych zmysłach pobiłby własną córkę? Dolna warga zaczęła drżeć. Usiadłam na fotelu, a po policzkach samowolnie popłynęły łzy. Jak się czuję? Strasznie zmieszana. Od dobrych siedmiu lat nie miałam z nią dobrego kontaktu.. bo 'praca' przejęła kontrolę nad jej życiem. Gdyby.. ktoś próbował pomóc.. wyciągnąć się z tamtego bagna. Ja nic nie mogłam.. byłam za mała. 
Ile razy zrzekałam się, że nie jest moją rodzicielką? Przez prostytucję uważałam, że jest śmieciem. Jednak.. nieznane uczucie uderzyło we mnie ze zdwojoną siłą. W końcu.. to ona przywołała mnie na świat razem z tatą.. 
Dlaczego świat się kręci? Wszystko dookoła wiruje? Niedobrze..
(...)
Obudziłam się w szpitalu obok Liama i Louisa. Ała..
Moment?!
Dlaczego jesteśmy w szpitalu? Jak to się stało? Jakim cudem nie mogę poruszyć nogą?  Delikatnie odsłoniłam pościel, która mnie przykrywała. Gips. Próbowałam sobie przypomnieć ostatnie zdarzenia, lecz czułam pustkę.. jakby ktoś wyjął je z głowy i nie chciał oddać. Wszystko mi tu nie pasuje. Wzięłam głębok oddech  i obróciłam głowę w prawą stronę. 
Przy łóżku Louisa siedział Harry. Trzymał go za rękę, która była przyłożona do jego czoła. Brak słów. Skoro po tej stronie jest Lou a z drugiej.. Liam. Głowa niemiłosiernie bolała, ale zmusiłam się, żeby ją obrócić. Boję się.. z powodu małego stresu, maszyna stojąca niedaleko niebezpiecznie zapiszczała. Muszę się uspokoić.. Chłopak wyglądał jakby spał.. z uśmiechem na twarzy. Pomińmy fakt, że wszędzie są kabelki. Dla pewności przyjrzałam się jego klatce piersiowej. Oddychał normalnie. Gdy podniosłam rękę do góry.. nie wyczułam swoich włosów. Mam zabandażowaną głowę?! Całe ciało mnie boli..
 -Dzień dobry, czy któreś z tej trójki wybudziło się ze śpiączki? - zapytał lekarz. "Baranie sprawdź, a nie pytasz!" pomyślałam. Chciałam coś powiedzieć, ale.. jakaś rzecz uniemożliwiała mówienie. Zamiast tego mocno poruszyłam dłonią. Bolii!-Alison - niemal wyszeptał Harry. Po chwili usiadł na krześle przede mną. Spojrzałam na jego twarz. Czerwone oczy.. trochę nieobecny wzrok. Nie mam pojęcia ile czasu przesiadywał.. czekał na nasze wybudzenie. 
-Proszę pana, ona nie może mówić! - zareagował. Doktor błyskawicznie podszedł i wyjął "to coś".
-Zanim zaczniesz mówić.. Styles.. wracam za piętnaście minut - wyszedł. To są żarty tak? Ten koleś powinien teraz zrobić jakieś badania, a nie.. zaraz wraca.. bez sensu. Zawiedziona spojrzałam na Hazze. 
-Pamiętasz jak to się stało? - zapytał patrząc na Louisa. Nadal jest w śpiączce.. tak samo jak Li..
-Nie.. - wyszeptałam. Bałam się cokolwiek powiedzieć. Tak samo jak.. nieważne. 
-przypomnę Ci kawałek. Jechaliście na pogrzeb twojej mamy, coś Ci to mówi? - zastanowiłam się. Pogrzeb.. jazda autem.. moment..
*retrospekcja* Wszystko widzę jakby za mgłą. Ja mówiąca chłopakom, ża sama pojadę, oni pakujący się wraz ze mną do samochodu. Liam był bardzo skupiony na trasie, a Lou.. gadał z Eleanor, swoją przyjaciółką, kiedy okazało się, że jest z Harrym.   Tego dnia.. bałam się.. miałam dziwne przeczucie.. kilkakrotnie podskakiwałam na siedzeniu, aż.. auto na przeciwko wyprzedzało i.. nie zdąrzyło. Światła.. krzyk. Lekarze walczący o nasze życie. Mój wrzask, gdy zobaczyłam Liama.. zakrwawionego.. nieprzytomnego. Krzyczałam jaki jest źle. Szybko oddychałam. Na głos przepraszałam Harry'ego, że przeze mnie Louis może nie przeżyć.. *koniec*
-Nie, proszę się nie martwić, dziewczyna odzyskała przytomność, straciła trochę włosów na głowie, ma złamaną nogę i ogólnie jest obtłuczona. Początkowo miała lekki wstrząs mózgu, ale i tak posiadała więcej szczęścia niż kierowca, ponieważ siedziała z tyłu pojazdu, więc siła uderzeniowa względem niej nie była ogromna. Co do pana Payne'a.. mogą być problemy. Dopóki nie obudzi się nie wiemy co dalej.  Zalecam na ten czas albo oznajmić mediom, że zespół przedłuża urlop albo.. na nieokreślony okres zawiesić działalność. Nie mamy pewności kiedy wrócą do zdrowia - na szczęście zamknęłam oczy i podsłuchałam rozmowę lekarza. 
Aż tak źle jest? Boże tak.. bardzo bym chciała abym to ja najbardziej ucierpiała niż oni. Po co ze mną jechali? Mają miliony fanek na świecie.. jeśli nie przeżyłabym nikt nie zwróciłby na to uwagi.. 
(...)Minął miesiąc.
Szczerze? Kolejna strasznie rzecz.. zjednoczyła resztę. Jako tako stałam się dziewczyną Li. No i.. nie zamieszkałam z  Weroniką. Przeprowadziłam się do Liama. Chłopaki nie do końca doszli do siebie po wypadku. 
Teraz muszę być silniejsza za nas oboje..

-------------------------------------------------------------------------
Tak jak zauważyliście.. ten rozdział kończy pierwszą część opowiadania. (i jest trochę za krótki...) Druga nosi nazwę "Strong I.. maybe?" i będzie prowadzona na tym blogu, ponieważ uważam, że nie opłaca mi się zakładanie nowego bloga, skoro będzie tam mało rozdziałów.
Ja to zawsze potrafię namieszać.. policjant.. śmierć matki.. wypadek Louisa, Liama i Alison.. ale namieszałam XD Mam nadzieję, że nie na gorsze. Niestety.. po raz kolejny zmieni się szablon, który zostanie już do końca. Postaram się go zmienić już jutro (23.06) o ile mój komputer mi na to pozwoli.
Przepraszam, jeśli ktoś się pogubił czy coś w tym stylu.
Chciałabym wam baaardzo podziękować za wszystkie komentarze, które motywują mnie do dalsze pracy. Po zakończeniu "Lonely I.. maybe?" (ogólnie całej historii Alison) wystartuję z kolejnym opowiadaniem :D
Do następnego!

4 komentarze:

  1. Wow Nie spodziewałam się że policja przyszła do Alison po to by powiedzieć jej że jej matka nie żyje, myślałam że to będzie coś innego... Ale dzięki temu co się stało Ali może w końcu zacząć nowe życie :) Gdy to przeczytałam "Obudziłam się w szpitalu obok Liama i Louisa. Ała.." pomyślałam sobię że ktoś ich porwał czy coś w tym stylu, a tu kolejna niespodzianka, mieli wypadek samochodowy... Mam nadzieję że wszystko będzie dobrze i wróci do normy... Zastanawia mnie tylko stan Liama, czy z nim wszystko dobrze??? Może jest sparaliżowany, albo nie obudził się ze śpiączki??? Mam nadzieję, że jednak wszystko jest dobrze, ale jak to ja od razu mam czarne scenariusze w głowie :)
    Nie mogę doczekać się kolejnej części! Zapowiada się naprawdę nieźle! Ta nazwa "Strong I.. maybe?, czy Ali da sobie radę by być silną za ich dwoje??? Dlaczego ona musi być silna za ich dwoje??? Mam dużo pytań, ale już koniec. Mam nadzieję że niedługo wszystkiego się dowiem :)
    Do drugiej części :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział zajebisty!
    Ale mam kilka pytań
    1. Liam i Lou obudzili się ze śpiączki?
    2. Kiedy będzie druga część?

    Czekam na następny!
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druga część startuje już we wtorek :)
      Wszystkiego dowiesz sie w rozdziale 22 :D

      Usuń
  3. Boskie. Tyle zamieszania co się dzieje tutaj śmierć potem szpital wspomnienia tyle EMOCJI. Czy Liam się wybudzi? Musi bo to będzie masakra dla zespołu a co dopiero dla Alison dla jego rodziny. Do następnego <3

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy