wtorek, 10 czerwca 2014

Rozdział 16.

Czy inni też miewają takie dni, w których nic nie chce się robić? Nawet kiwnąć palcem? Po prostu wszystko jest obojętne. Nienawidzę tego.. przynajmniej nie lubię. Uczucie ogarniającej nudy.. przytłacza.
Kiedy wstałam z łóżka, próbowałam jak najciszej przedostać się do drzwi, aby nie obudzić chłopaków. Zastanawiałam się nawet, o której wrócili. Nad ranem? Jak od razu zasnęłam? Brak odpowiedzi.  Niestety zawsze musi być coś. Przechodząc obok Zayna (uwaga..) rozległ się huk, czyli znak, że ja już leżę na ziemi lub jak kto woli na dywanie. Jak gdyby nigdy nic podniosłam się i wybiegłam. Przeklęta koordynacja ruchowa. Jeśli staram się, to mi nie wychodzi.
Chyba nie przerwałam im snu. Chociaż.. nadal śpią. Inaczej byłoby słychać Malika wrzeszczącego na Liama. Payne'owi oberwałoby się, bo mnie tam nie było.
Idąc korytarzem (znowu! ) wpadłam na kogoś. Przysięgam.. ten dzień nie zaczyna się za dobrze. Jeszcze sobie coś zrobię. Tym kimś okazał sie Loczek, wracający z basenu. 
Haha.. bez urazy, ale on w mokrych włosach wygląda jak mop. Uważnie zmierzył moją postać wzrokiem.
-Co się śmiejesz? - warknął. Uu welcome zły humor, dawno go nie było. Nie mam pojęcia co mnie napadło, ale ze śmiechu na bezdechu (taki w którym ktoś się śmieje, ale nie może złapać oddechu - przyp.) miałam łzy w oczach. Ale jestem nie miła. 
-Bo po prostu.. - dajcie mi tlenu! Zaraz przebudzę cały hotel.
-A nie może? Nie pozwalasz jej? Harry, to że Louis lubi dłużej pospać, nie musisz się wkurzać na biedną Alison. Złość piękności szkodzi - Liam. Jest. Dosłownie. Wszędzie. 
-Oh mój wybawco! Dziękuję za uratowanie przed wlochatym potworem! - obróciłam się i zarzuciłam mu ręce na ramiona. Podoba mi sie jego czarna koszulka. Łaa oddech powrócił. -Ta czapka.. - zastanowiłam się. Jak to rozegrać.. -wygląda lepiej na mnie - zaśmiałam się i ściągnęlam ją z jego głowy, a następnie sama założyłam.
-Nie byłbym taki pewien, ale.. wyglądasz uroczo - cmoknął mój policzek. Przez chwilę stałam osłupiała. Ok.. nie zemdlałam, jest ok. W jego oczach zobaczyłam swoje odbicie. Ojej.. niech on juz tak nie czaruje. Jeszcze się rozpłynę i co? Po raz kolejny sprawię nie potrzebny kłopot.Widząc jego minę zaczęłam uciekać. 
To co zabrałam, zostaje już moje, taką mam zasadę. 
Jeden zakręt.. drugi. Pracownicy patrzący wtedy na nas.. otrzymali trochę rozrywki. Przecież niecodziennie spotyka się dwójkę młodych ludzi biegających po korytarzach hotelu. Jest okazja do zabawy.. to trzeba ją wykorzystać. 
Nigdy nie spodziewałabym się po sobie takiego zachowania. Jakies szczęście.. czy coś. 
-Niall! Łap ją! - usłyszałam za plecami. O co mu chodzi? Nim się zorientowałam, zderzyłam się z Niallerem. Ok.. jak nie jestem zamyślona, to zaczyna mi odwalać.. nic nie rozumiem. 
-A dokąd to? - uśmiechnął się zadziornie.Przez chwilę nie chciał mnie wypuścić. Wymówka? Zjedzony batonik! Czyli jednak wiedział! Nastepnym razem muszę się dwa razy zastanowić. Na chwilę się zapatrzył przed siebie, gdy padło z mojej strony banalne pytanie, a ja wykorzystując jego nieuwagę (niechcący) walnęłam go w brzuch i pobiegłam dalej. Później będą przeprosiny. Oby mi wybaczył. W ramach rekompesaty mogę kupić mu jakiś tort.. albo postawić pizzę. Wiedziałam.. nie będzie łatwo. 
"-I talk a lot of (shh) when I'm drinking baby, I'm known to go a little to fast. Don't mind all my friends, I know they're all crazy, but they're only friends that I have.." - przebiegając obok dużych drzwi, cofnęłam sie o kilka kroków do tyłu. The Vamps? Jak to możliwe?
"Albo tam dyskretnie wejdziesz o chłopaki Cię nie złapią albo zostaniesz i będziesz złapana" Raz kozie śmierć. Po chwili znajdowałam się w środku. To jest jakieś miejsce na teatr?
Cała czwórka siedziała na krzesłach, na scenie. "Błagam nie zauważcie mnie, ja tylko się chowam" serce ze stresu waliło strasznie o żebra. Przez dobre pięć minut było cicho. 

Dopiero dzwoniący telefon zdradził moją kryjówkę. Dlaczego go nie wyciszyłam? No tak.. nie umiem tego zrobić. Liam wybrał idealny moment! Nie mógł napisać sms'a? 
-Kto tam jest? - zapytał lekko przestraszony wokalista. Brad? Nie odezwałam się. Nie potrafiłam wydobyć ani jednego słowa. 
-Ochrona! Mamy tu fankę.. - chciał dalej wołać, ale w ostatniej chwili się przełamałam. 
-Czekaj, stój! Nie jestem waszą fanką! Ja.. tylko się schowałam  - zawstydzona spuściłam głowę. Gorzej być nie mogło. Dajcie mi stąd wyjść, a nie pokażę się wam na oczy. Connor poprawił się na krześle. 
-W takim razie kim są twoi znajomi?
-Niall.. Liam z One Direction..
-Pewnie, już Ci wierzymy. Każda faneczka tak odpowiada. Ale ty masz pecha, nie ujdzie tobie na sucho! Wyraźnie zaznaczaliśmy żeby te drzwi były zamknięte! - (taaa to trzeba było je zamknąć, a nie zostawić otwarte..)
-Nie chcecie wierzyć to nie... - już chciałam wyjść, gdy za rękę złapał mnie Tristan. 
-Ej.. patrzcie teraz. wychylę się, krzyknę coś głupiego, a mój współlokator zaraz się zjawi, obiecuję. - na kilka centymetrów się odsunął. Czas na plan działania. 
-Liaam! - minęło kilka sekund.. i nic. Kurde kurde kurde. Głośno westchnęłam. Nagle korytarzem przeszedł Harry. spojrzał na mnie z chytrym uśmiechem. 
-Alison, nie wolno tak zmieniać zespoły. Wczoraj my, dzisiaj The Vamps, a może jutro The Wanted? Oj, poskarżę sie Liamowi - powiedział i.. odszedł! Wiem, że się nie lubimy. Co za głupek. Na szczęście chwię później we własnej osobie zjawił się Li.
Ten to ma zapłon. Chyba już więcej nie zdecyduję się na ucieczkę lub.. zabawe w chowanego. Niewiadomo kiedy, ale Bradley oraz 'mój wybawca' zaczęli siwe głośno śmiać. Patrzałam na nich zdezorientowana. O co chodzi?
-Dzięki chłopaki za pomoc - strzelili sobie piątkę. Chwila.. to był jego.. plan?
-Nie ma sprawy, nieźle nastraszyliśmy twoją dziewczynę - zaśmiał się głośno Connor, wpadając prawie na James'a. Jestem trochę zła.. plus.. jaka dziewczyna?!  
Chcąc im nie przeszkadzać wycofałam się w strone pokoju, wcześniej zahaczając o bufet, ponieważ dochodziło popołudnie a ja nawet śniadania nie jadłam. Gołąbki w sosie pomidorowym rozgrzały mój żołądek, a przy okazji zjadłam sześć porcji, czyli prędko nie zgłodnieję. W pokoju nikogo nie było, więc ze spokojem opadłam na łóżko. Co za przygoda.. Zwykła zasadzka..
-Tutaj jesteś! - na miejsce Zayna wskoczyła Nika. Ona też była na basenie? Ja zawsze muszę mieć pecha. Chyba, że.. pójdę tam za kilka dni, to co innego.
-Nie, stałam się duchem - odpowiedziałam, rzucając w nią poduszką. Fioletowłosa pisnęła, o mało co nie spadając na podłogę. Za mocny rzut?
-Humor jak zwykle Ci dopisuje. Pozwól, że go odrobinę zepsuję. Rodzice każą mi wracać do Stanów. Do Anglii wracam dopiero we wrześniu. - spuściła ze smutkiem głowę. Nasze postanowienia.. o zakupach.. i tak dalej.. właśnie legły w gruzach.
"No i wtedy stwierdziłam, że na tym świecie nie istnieje wieczne szczęście, wokół jest tylko żal i cierpienie. Chłopak nie umawia się z dziewczyną dobrowolnie. Ma inny cel. Chce ją wyko.." - wyłączyłam telewizor. Z nudów oglądałam jakiś badziewny program. "Rozmowy w .. coś tam" Od godziny szesnastej siedziałam sama. Jakoś.. nadeszła mnie ochota, aby nie pogardzic towarzystwem samotności. Ruth mówiła, abym poszła do pokoju Nialla. Poczekałabym na chłopaków, którzy i tak mieli wracać za 20 / 30 minut. Ale teraz..
Podeszłam do okna. Deszcz. Taka pogoda przez większość towarzyszyła mi. Owinęłam się kocem i usiadłam na parapecie.
Cześć moja stara przyjaciółko, dawno Ciebie ze mną nie było.   Samotności ty moja.
 
------------------------------------------------------------------------------------
(znowu się powtórzę, tak samo jak pod każdym rozdziałem, ale..)  Za wszelkie błędy i tak dalej przepraszam. Wiem, że to często piszę, niestety.. takie literówki, czy powtórzenia.. pojawiają się.
Do następnego!
 (termin kolejnego rozdziału znajduje się po prawej stronie, w tzw "Info" .)

2 komentarze:

  1. Rozdział świetny!
    A ten plan Liama hahaha xD
    Kocham <3
    Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny rozdział!!!! Mam beke z Harrego, jak to Alison ujęła " Haha.. bez urazy, ale on w mokrych włosach wygląda jak mop." Ale i tak go kocham :) Ah ten Liam zrobił pułapkę na Alison nie ładnie.... , ale słodko hahahaha nie mogę doczekać się następnego :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy