sobota, 10 maja 2014

Rozdział 8.

-Moja księżniczko.. uratowałem Cię - usłyszałam tego chłopaka jakby zza ściany. Dlaczego dźwięk był tak przytłumiony?
-Wcale, że nie - prchnęłam. To na pewno nie był on.
Ogród był pokryty złotem. W ogóle.. znajdowałam się w dziwnym miejscu. I skąd ta wielka niepewność?
-Pobicie, utrata przytomności.. kojarzysz? Już nigdy Cię nie opuszczę - powiedział Liam.
Liam?! Ale.. co on.. robi w moim śnie? Jak..

-Ała.. - syknęłam. Prawa ręka była podłączona do kroplówki, a na taborecie obok łóżka siedział szatyn. Ciekawe ile czasu to jest..
Głośno westchnęłam. Maszyna obok niebezpiecznie pikała, wywołując u mnie lekkie przerażenie.
-Obudziłaś się - odezwał się chłopak, przecierając zaspane oczy.
-Niby tak.. gdzie jestem?
-W szpitalu, spokojnie, nie masz czym się przejmować. Czy.. pamiętasz ostatnie wydarzenia? - ostatnie wydarzenia.. dobre pytanie. Matka.. pobicie.. utrata świadomości.. chyba najgorszy dzień w moim całym życiu.
-Mniej więcej.. dlaczego.. mnie uratowałeś? - słowa wyszły same z moich ust.
Zasmuciłam go. Małe poczucie winy dało o sobie znać.
-Kiedy Cię zobaczyłem.. przypomniało mi się, kiedy opuściłem tamtą kamienicę, uznałem, że.. - Liam nie dokończył, ponieważ na salę wszedł Louis trzymając w rękach jakąś kartkę.
-Li, ona ma straszną sytuację, ojciec pijak, jej mama gdzieś zniknęła, jest sama.. oo.. cześć - Lou speszył się, gdy zauważył, że nie śpię. Chyba zaczytał się w danych.
-Cześć Louis.. - próbowałam wymusić uśmiech, niestety wyszedł z tego jakiś grymas. Trudno..
-Naprawdę, nie spodziewałem się, że już będziecie rozmawiać.. pogadamy później. - wycofał się.
Spojrzałam na Liama. Trochę się zawstydził. Dobrze, że nie patrzał na mnie.. bo cały czas wpatrywałam się w jego twarz. Czy to był mój książe? Ten ze snu?
Miałam wyraźne znaki. "Niedługo mnie spotkasz." "Znajdę Cię, choćbym miał objechać pół świata.." "Odnalazłem Cię" taa..
Wystarczające dowody.. na które nie miałam jeszcze żadnego 100% potwierdzenia.
Czy zapytam go oto?
Może kiedyś..
Niewiadomo dlaczego, ale.. powieki zamknęły mi się same. Nastąpiło zmęczenie po wypadku.. znałam takie przypadki.
Do krainy snów odpłynęłam już po tym, jak moją rękę przeszedł ból.

"8-letnia ja biegnąca przed rodzicami. Byliśmy w parku.
Chyba to były moje urodziny. Oni.. trzymali się za ręce i uśmiechali.
Tyle szczęścia
-Ali! - Poczekaj tutaj na nas chwilkę, dobrze? - zapytała mama. Skinęłam głową na tak i się zaśmiałam, bo wtedy krótkie włosy łaskotały w nos.
Usiadłam na ławce i machałam małymi nóżkami.
Czekałam i czekałam, aż zostałam wystraszona przez tatę.
-Niespodzianka! - krzyknęli oboje, wręczając mi latający balonik na sznurku. Nie mieli pieniędzy, ale.. cieszyłam się, że w ogóle coś dostałam.
Obserwowałam wszystko z boku. Za pomocą jednego mrugnięcia sytuacja się zmieniła.
12-latka płacząca w kącie. Tego wydarzenia nie mogłam sobie przypomnieć.
Zbliżając się do siebie zauważyłam.. czerwony ślad na policzku. Czy to był.. pierwszy raz kiedy ojciec.. wrócił pijany?
Po chwili wbiegła do pokoju młoda kobieta i wzięła małą istotkę w ramiona.
Ej.. to nie była moja mama. Mniejsza z tym.
-Kiedyś Cię stąd zabiorę.. - wyszeptała w brązowe włosy.
-Ruth.. obiecujesz?
-Tak.. pamiętaj, masz się trzymać dopóki nie wrócę. Bądź silna.. nigdy nic nie wiadomo.. czy będziez musiała na mnie poczekać kilka lat..
-Ale to bardzo dużo..
-Wiem.. - ścisnęła mnie mocniej.
Obie płakałyśmy. Zanim zmieniła się sceneria pozostało pytanie "Kim jest Ruth?"
Krzyk.. lament i krzyk.
Kilka wazonów leżało na ziemi. Ktoś siedział skulony pod stołem.
Moment.. to znowu ja. Rozpoznaję to..
Pierwsze poważne uderzenie, moje pierwsze i ostatnie cięcie się.
Zdenerwowany rodziciel chodził w tę i we wtę, wykrzykując różne przekleństwa.
Matki nie było w domu. Tylko ból i gniew.
Nastolatka wyczołgała sie i pobiegła do łazienki. O nie.. teraz nastąpi żyletka i piosenka z radia, która uratuje moje życie.
Przyglądając się z boku.. nie wygląda to za fajnie.
-Jeszcze stąd ucieknę.. nie wiem jakim cudem, ale to zrobię. Ruth nie dotrzyma obietnicy, a ja muszę się ratować. Mam dosyć.. to jakaś patologia. - ostatnie słowa odbiły się echem.
Uniosłam się w powietrzu. Następne wspomnienia przelatywały bardzo szybko. Wyjazd Weroniki.. zamieszkanie w kamienicy, granie na gitarze, wypadek.. ocalenie.. "

-Ruth.. - wypowiedziałam dysząc. Kiedy raptownie się podniosłam poczułam mocne szarpnięcie. Ten sen.. z.. tym wszystkim.. po prostu jeden wielki szok.
No i nadal jestem w szpitalu.
Za taką jakby szybą stał Liam i zawzięcie dyskutował z lekarzem. Obok nich stała znajoma z widzenia blondynka.
Zamarłam.
Czy to mogła być ona?
Czy to ona obiecała, że po mnie wróci 6 lat temu?
Jak to możliwe?
Czyżby nagle sobie przypomniała o małej dziewczynce, która pochodzi z patologicznej rodziny?
Albo.. pomyliłam ją z kimś innym. Całkiem niedawno obudziłam się.
Zastanawiając się , nawet nie zauważyłam jak pielęgniarka weszła i postawiła na stoliku jedzenie.
-Czy.. czy mogłaby pani włączyć radio? - spytałam. Ta cisza mnie dobija.
-Jasne, że tak, niedługo przyjdę jeszcze z piciem dla Ciebie. Co byś chciała? Wodę czy sok pomarańczowy? - uśmiechnęła się, a potem włączyła muzykę.
-Poproszę sok - wychrypiałam. W tle leciała piosenka The Wanted - Walks like Rihanna.
"She can't sing, she can't dance, but who cares she walks like Rihanna.."
Chwilę potem na salę weszła ona. Przysięgam.. w tym śnie ją widziałam! To nie są jakieś omamy.. chociaż.. zmieniła kolor włosów na jaśniejszy. Nie ważne.
-Cześć.. - odezwała się cicho, siadając obok łóżka.
-Ruth?
-Tak.. to ja.. - spuściła głowę. W powietrzu wyczuwam smutek.. ale.. zapytać ją czy nie..
-Gdzie jest Liam? - pytanie samo z siebie wyszło.
-Załatwia jakieś sprawy.. przepraszam.
-Za co?
-Nie wiesz? Nie dotrzymałam obietnicy. Zawiodłam Cię, nawet nie wyobrażam sobie jakie piekło musiałaś przejść z mojego powodu. Dobrze, że mój brat Ci pomógł, bo gdyby nie, to nie wiem co bym ze sobą zrobiła. Alison.. proszę.. wybacz.. - mówiła to takim smutnym tonem. Prawie płakała..
Miała rację.. az za dużo przeszłam, ale.. dałam radę tak? Miałam być silna.
Jednak.. gdzieś w sercu.. czekałam na nią.
Dotknęłam jej ręki. Gardło zacząło mnie piec i nie mogłam wymówić ani jednego słowa.
-W..wciąż czekałam - powiedziałam bezgłośnie, starając się, żeby nawet najmniejszy dźwięk się wydostał.
-Już nic nie mów, jak tylko Ci się polepszy, to zabiorę Cię do siebie.  - kątem oka dało się zauważyć, że Li.. posyła uśmiech.
Dobry znak? Tylko.. co z Weroniką?
Zaczęłam się martwić. Jeszcze za dwa miesiące matura.
Chyba do niej nie podejdę. Nie jestem gotowa.
Ostatni rok, to była walka o przetrwanie. Nic więcej.
Może teraz się wszystko ułoży...

---------------------------------------------------------------------------
Jak teraz potoczą się losy Alison? Na pewno nie będzie aż tak źle :) Kto by się spodziewał, że to właśnie siostra Liama będzie ratunkiem dla Ali.. jeśli chodzi o dom.
+ o ile się nie mylę, to jedna z osób, która skomentowała poprzedni rozdział, zgadła, że naszą główną bohaterkę uratował Liam. :D
Kolejny rozdział (o ile mi nic nie wypadnie) pojawi się w dniach środa / czwartek.
 

4 komentarze:

  1. Wow cudowny rozdział!!! Już nie mogłam się doczekać, ale w końcu jest :) Nie spodziewałam się tego, że Alison znała siostrę Liama jak była mała i że ta jej coś obiecała i ta obietnica dopiero teraz się spełni... Zapowiada się naprawdę ciekawie! Do środy albo czwartku :D
    Ps. Nie zostawiłaś mi zagadki :/

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny! o ramy siostry Liama się nie spodziewałam! Czekam na następny! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Mmeeggaa!
    Kocham cię! <3
    Czekam na następny!
    Weny życzę!
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. oo
    wyjaśnia się wszystko :D
    Wiedziałam, poprostu wiedziałam, że ją uratuje :P
    widać przeczucie mnie nie zawodzi :)
    Czekam na kolejny i przy okazji zapraszam do siebie
    www.best-thing-1d.blogspot.com
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy