czwartek, 29 maja 2014

Rozdział 13.

Dojeżdżając powoli na plażę, przypadkowo złapałam Liama za rękę. Co ja mam poradzić, że na drodze są dziury? Nie moja wina..
W sumie, to nawet tej ręki nie zabrał. Gdy tylko próbowałam ją jakoś wziąść.. on nadal trzymał moją dłoń.. jakby nie zamierzał jej puścić.
Przez ten czas.. czułam ciepło w brzuchu.. takie.. motylki.. eh, wiadomo o co chodzi.
Wielokrotnie wyobrażałam sobie taka sytuację.. kto by pomyślał, że jawa stanie się rzeczywistością. Na chwilę przymknął swoje brązowe oczy. Czysta perfekcja.. nie ma opcji, żeby temu zaprzeczyć.
Może nie znam go w 100%, ale.. serce dobrze mi podpowiada..
Jeśli ten wybór będzie zły.. w najgorszym wypadku wyrzuty sumienia mnie wykończą.. oby się tak nie wydarzyło.
Westchnęłam i zdjęłam Liamowi czapkę z głowy, która zdąrzyła się zsunąć na nos.
Jejuu tak słodko wygląda, kiedy śpi..
"Oj ktoś tu się zakochał!" Ajajaj.. żadna nowość..
która fanka ich nie kocha? Jak wielu osobom uratowali życie? Ile genialnych opowiadań powstało i nich?
Chłopcy coś wspominali, że spotykając Directioners, te mówiły o tym, że oni są ich powodem do życia.
Dla mnie po części też.. tylko, że.. ta miłość.. moja i Li.. jest inna.. ja go kocham.. on podobno odwzajemnia to.. Stop! Ee.. zdecydowanie jestem dzisiaj mocno (z naciskiem na to słowo) rozkojarzona. Potrząsnęłam głową i skupiłam się na tym, o czym dyskutuje Louis z Harrym.

-To jak rozdzielamy pokoje? są dwa trzyosobowe - powiedział Zayn, przed hotelem, który swoją drogą z dołu wydaje się gigantyczny. My mamy tu przez dwa tygodnie mieszkać? Zrobiłam zdziwioną minę. Chyba z wrażenia sie nie będę odzywać, bo po prostu brak mi słów. - I któryś z nas musiałby być z dziewczynami.. albo moment.. nie, jednak jest inaczej. Ruth ma osobny pokój. Eh.. więc? - dodał po chwili. Wow.. zaczęli dyskutować, wydawało się, że to najtrudniejszy wybór.. podziwiam ich cierpliwość.
Jasne.. chciałabym mieć pokój z Ru, ale.. ja o tym nie decyduję. Ta sprawa należy do bandu.
W oczekiwaniu na 'werdykt' , usiadłam na ławce i wyciągnęłam telefon z kieszeni. Co mam robić? Nie mam pojęcia ile czasu będę siedzieć bezczynnie.
Zaczęłam robić zdjęcia.. taa efekt nudy. Szkoda, że nie ściągnęłam jakiś gier..
-Mamy! To sprawa wygląda tak.. pierwszy podział to Louis, Harry, Niall a drugi ja, Ali i Zayn - powiedział Liam przyglądając się uważnie kartce.
Jestem w pokoju z Li i Zaynem. Chyba najlepszy układ jaki mogli ustalić! Eem.. dlaczego się boję?
Stres po raz kolejny daje się we znaki.
Chwyciłam za walizki i ruszyłam w stronę hotelu za chłopakami. W drodze do windy nikt inny jak Hazza i Lou urządzili wyścigi. Ok.. to przed kamerami po prostu "don't touch me" a w realu.. bestfriends. A no tak.. wtedy muszą udawać, a teraz są sobą. No i.. niech ktoś mi powie, że oni są normalni.. ups nie ma takiej osoby.
Przed zamknięciem się drzwi, Niall objął mnie mocno. Zgodziłam się na to.. sama mam lekką klaustrofobię. Każde wsparcie się przyda.
-Wasze apartamenty już czekają. - powiedziała na górze.. taka pani, za chiny nie wiem jak się nazywa. No taka, oprowadzająca?
Podejrzliwie spojrzałam na Liama.. "pokoje trzyosobowe" ehe, nikt nie wspominał o apartamentach! Może nie będzie tak źle. Już byłam przy wejściu, gdy nagle Louis wyminął mnie krzycząc "zamawiam łóżko pod oknem!". Wakacje zaczynają się na wesoło...
"Endless summer! Oooo ..." aż podskoczyłam na balkonie, od muzyki, która sama (!) się włączyła. Rozumiem to jako spowodowanie mini zawału. Czy każdy tak ma? Siedzisz sobie spokojnie, a tu bum! Piosenka.. Podrapałam się w głowę i związałam swoje brązowe włosy w niskiego kucyka. Rozpuszczone.. z czasem wkurzają, bo łaskoczą w twarz. Ciekawe co będziemy później robić
-Harry, złap mnie!
-Nie wygłupiaj się dziwaku! - krzyknął z dołu Loczek. Ci to mają pomysły. Biegnący Lou w samych spodenkach wywołał u mnie wybuch śmiechu. Pomocy, duszę się..
Bez zastanowienia zapatrzyłam się w morze.
Czy kiedyś wierzyłam, że znajdę się w takim miejscu? Zdecydowanie nie. Ach te rozmyślenia..
-Chcesz? - brawo, kolejna osoba sprawiła, że się wystraszyłam. Liam wskazał na gitarę. Dobra.. znowu czary, albo.. instrument stał tutaj albo.. on go przyniósł? Jestem w kropce.
-Jasne.. dzięki - uśmiechnęłam się.  Jaki on.. przystojny? Te brązowe oczy, boski uśmiech, ale mógłby się ogolić.. moment! Ja po raz drugi się rozmarzyłam, że co? Moje myśli zbyt łatwo schodzą na inny tor.
Postawiłam gitarę obok i wyprostowałam nogi.
Po krótkiej chwili .. zaczęłam coś brzdąkać, co przerodziło się w jakąś badziewną melodię z Camp Rocka.
Liam? cały czas mi się przyglądał. Ej.. zaczynam czuć się niekomfortowo.

(...)
-Nie chcę wam przeszkadzać, ale przebierajcie się w stroje kąpielowe i idziemy na plaażę! - zawołał Louis szczerząc się przez drzwi.
Nagle poczułam ból w dole brzucha.
Żeby nie było to o czym właśnie pomyślałam. Migiem pobiegłam do łazienki. Nienienie..
Po wyjściu z niej już wiedziałam.
-Hej, wszystko dobrze? - zapytał Liam. Ej.. a gdzie podział się Zayn? Nie ważne.
-No tak jakby.. nie mogę iść z wami.. - zawstydzona spojrzałam na buty. Jak tu chłopakowi wytłumaczyć.. może skojarzyć z wodospadem? Nie.. dziwne skojarzenia z tego wychodzą..
-A niby dlaczego? - znienacka wyskoczyła 'zguba'. Jak dobrze liczę.. zawał numer trzy, tak?
-Bo wiecie.. dziewczyny i te sprawy.. - wywróciłam oczami widząc ich miny. Oni nadal nic nie kumają.. -Co miesiąc..
-Aa masz okres! -(taa trzeba było jeszcze głośniej krzyczeć -_- ). - brunet zachował się z tą odpowiedzią.. dziwnie..
-Zayn, ty debilu! - popchnął go Li.
I weź tu człowieku wytrzymaj z nimi dwa.. dosłownie dwa tygodnie. Chyba oszaleję..
-W takim razie się nie przebieraj, tylko weź od Ruth duży ręcznik, razem się poopalacie. - dodał, gdy Malik, uniknął zderzenia z latającą poduszką.
-A gdzie ona ma pokój? - zapytałam, bo oczywiście.. jak na razie.. możliwe, że wiem gdzie się znajduje ten nasz.
-Jeśli usłyszysz Niallera, to po lewej. - na te słowa się zaśmiałam. Dziwna ta wskazówka, ale.. pomocna. Blondyna było słychać na całym korytarzu. Pewnie się śmiał z każdego słowa jakie Louis wypowiedział. Dlaczego on tak ma?
Pokręciłam głową i niepewnie weszłam do siostry Liama.
Ściany były koloru pomarańczowego, a na podłodze leżało kilka ciuchów dziewczyny. Najwidoczniej czegoś szukała.
-I jak tam twoi współlokatorzy? - jej głos wydobył się.. z szafy.
-Nie wytrzymam z nimi.. sama nie wiem.. - usiadłam na sofie. Wow.. ładnie urządzone.
-Serio? Myślałam, że towarzystwo mojego brata i Zayna jest lepsze od Larrego - powiedziała wkładając bluzę do koszyka wiklinowego. Hmm.. nie pomyślałam. Nad morzem może być zimno.
-Z Harrym, bym nie wytrzymała.. emm.. masz jakąś tabletkę, bo.. no wiesz..
-W kosmetyczce, w takiej małej kieszonce po prawej. Może wolisz zostać tutaj? Ja pierwszego dnia zazwyczaj zwijam się z bólu - kucnęła przy mnie, zabierając japonki, które leżały obok.
-Wy pójdziecie się bawić, ja zostanę sama i będę się nudzić? Nie ma takiej opcji, jeszcze mnie nie znasz - uśmiechnęłam się, pomijając ostry ból brzucha. Dam radę.. jakby co, zawsze moge się wycofać.
Według planu, jaki otrzymaliśmy, o godzinie trzynastej nastąpiła tak zwana ewakuacja z hotelu.
Niestety.. ich popularność.. jest.. duża. W odpowiednich przebraniach.. nikt nas nie rozpoznał, co było zadziwiające.

(...)
"Chmury toczyły się nad rzeką, niosąc za sobą gęstą mgłę. Nie przesłoniła ona tego, co działo się na dachu, tylko nakryła czymś w rodzaju welonu całą resztę. Budynki otaczające ich ze wszystkich stron wyglądały jak kolumny przemienionego światła (..) Lilith też jaśniała w bladej księżycowej poświacie, obserwując jak Simon pochyla się nad sztywnym ciałem Sebastiana i pije jego krew. Clary nie mogła na to patrzeć. Wiedziała, że Simon robi to wyłącznie dla niej.." ***
przeczytałam kawałek książki, jaką zostawiła Ru, zanim poszła pluskać się z chłopakami.
Wampiry? Będę musiała się zapytać, czy ona posiada wcześniejsze części, bo po okładce wnioskuję, że to czwarty tom.
Jakie to dziwne, że ludzie w ogóle nie zwracaja uwagi na chłopaków. Jakby nie istnieli. Albo.. po prostu mają w nosie co inni robią i zajmują się swoimi sprawami. Przynajmniej się dobrze bawią.
"Ty też, spójrz. Wszystko zaczyna się układać.. nie masz zmartwień typu. co dziś zjem na obiad o ile uda mi się uzbierać.."
Niby tak. Nadal lubię dokuczać Harry'emu.
Chyba nigdy się nie dowiem jego powodu niechęci do mnie.
Za to Liam.. inna bajka. Jeszcze.. przypadkowe dotknięcia dłoni..
Co za emocje.
Za duże jak dla mnie.
----------------------------------------------------------------------
***Fragment książki Dary anioła - Miasto upadłych aniołów, rozdział 18 "Blizny po ogniu".
Rozdział 13.. mam nadzieję, że nie pechowy :D
Za wszelkie błędy stylistyczne przepraszam, i następny rozdział ukaże się we wtorek :]

4 komentarze:

  1. Świetny rozdział. Nie pamiętam już jak znalazłam tego bloga, ale się cieszę bo jest genialny. Jestem nadal ciekawa dlaczego Harry jej nie lubi. kocham i czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski!!! Wreszcie życie Alison zaczyna dobrze się układać :) To dobrze że już nie będzie cierpiała.... A podział na pokoje boski! Ale jestem również ciekawa jaki jest powód tej niechęci Harrego do Alison.... Może się niedługo dowiem... do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział świetny!
    A to przypadkowe dotknięcie dłoni! Ach...!
    Czekam na następny!
    Weny życzę!
    Pozdrawiam :****

    OdpowiedzUsuń
  4. Wakacje zapowiadają się dobrze no może oprócz okresu xDDD Ciekawe jak potoczą się dalsze dni? Czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy