poniedziałek, 26 maja 2014

Rozdział 12.

"Well you only need the light when it's burning low, only miss the sun when it starts to snow, only know you love her when you let her go, only know you've been high when you're feeling low, only hate the road when you're missing home, only know you love her when you let her go..."  
 Projekt z matmy.. co za geniusz to wymyślił? Czy ta osoba czasami myślała o tym na trzeźwo? Chyba zapomniała o konsekwencjach, jakie my uczniowie musimy ponosić.
W dodatku tak podzielili klasę, że muszę wykonywać to sama.
I gdzie tu jest sprawiedliwość?
"Postać ogólna: y= ax + bx + c, możemy ją zamienić na kanoniczną i liczbową.. istnieją różne zastosowania..." Przyjrzałam sie kartce.. przy "ax" powinnam dopisać kwadrat.. no tą małą dwójkę.
Masakra. Od dwóch godzin przepisywałam rzeczy, o których nie miałam pojęcia. Nie żebym była cieńka z matmy, ale.. trochę czasu nie byłam w szkole przez wypadek i zrobiły się zaległości.. cudem je nadgoniłam.
Przepisując ostatnie zdanie, ogarnęłam co zostało do zrobienia, bo do nocy nie skończę.
Angielski i fizyka. Nie najgorzej. Przynajmniej "zło" mam za sobą.
Ugh.. wczoraj przyszło pismo, że jednak dopuszczą mnie do matury. Chwała Bogu im za to!
Jacyś dobrzy ludzie.. inni.. powiedzieliby, że nie dam rady i tak dalej. Zwykłe zrzedzenie.
-Puk, puk - usłyszałam za drzwiami.
Ja tu mam lekcje do odrobienia, haloo.
-Abonament chwilowo niedostępny, proszę zostawić wiadomość, piiii  - prawie dusiłam się ze śmiechu po wypowiedzeniu tych słów. Ciekawe kto dał się nabrać.
Przecież.. przyda mi się odrobina rozrywki.
-Wróciłem właśnie z próby, postanowiłem do Ciebie wpaść, ale.. chyba już pójdę..
-No właź Li! - krzyknęłam. Ok.. angielskim zaraz się zajmę, matematykę mogę schować.
-Wow.. a co tu się stało? - zapytał przechodząc przez pokój. Czy nie lepiej pasuje w tym miejscu słowo "przemierza" ? Mam taki bałagan.. że aż sobie się dziwię, że pozwoliłam mu wejść.
-Matematyka - uśmiechnęłam się.
Racja. Wszędzie walały się notatki ze wzorami. Nawet  tego nie zdąrzyłam ogarnąć.
Lekko speszona wstałam z krzesła i zaczęłam zbierać kartki z podłogi. Liam tymczasem usiadł na łóżku. Eej..
Od razu pociągnęłam go za nogawkę. Tak dobrze nie ma. Bynajmniej nie ze mną.
-Hej panie gwiazdo, masz zamiar patrzeć? Ho no na dół! - spojrzałam wkurzona.
-Ale masz taakie wygodne łóżko.. chodź - pociągnął mnie za rękę w taki sposób, że wylądowałam obok niego.. to raczej na nim. Zawstydzona przesunęłam się odrobinę, to raczej.. nie ważne.
Na chwilę zamknęłam oczy. Kręci mi się w głowie.. znowu.
"Widzisz go? To ja. Przyjrzyj się mojej osobie uważnie.. wszystko widać.. pamiętaj.."
-Postanowiłaś uciąć sobie drzemkę? - zapomniałam, że Liam jest obok. Co się ze mną dzieje? A no tak.. prawie zemdlałam z nadmiaru emocji..
-Mooże.. tylko na chwilę przymknęłam powieki. - zaśmiałam się.
"I know how it goes, I know how it goes to wrong and wright.." - momentalnie spadłam na dywan, słysząc dźwięk komórki. Chciałam zejść, ale nie w taki sposób.
Kiedy zobaczyłam kto dzwonił, wzięłam kartkę, zgniotłam ją w kulkę i rzuciłam w Li.
-Za co to? - pisnął.
-Za sprawdzanie mojego dzwonka. Przydaj się na coś i pomóż mi z angielskim - obróciłam się w kierunku biurka. Jeśli on mi nie pomoże.. to nie wiem.
-Pędzę!
Odrabianie pracy domowej skończyliśmy około godziny dwudziestej, dopóki Lokers nie przylazł i kazał Payne'owi wracać do kompleksu. A tak nam dobrze szło.. miałam nadzieję, że zrobimy też fizykę.. została jedynie pomoc 'wujka Google' .
Czy to nie jest teraz najlepszy czas, aby ułożyć życie.. w prosty sposób?


3 miesiące później.
Śpiew ptaków.. ciepły powiew wiatru.. zapach świeżego powietrza.. może nie do końca.
Stałam przed bramą z napisem "zamknięte do odwołania". Pusty teren? Bardzo pomysłowe.
W tym miejscu nie ma kompletnie nic.
Moje wspomnienia zostały zburzone wraz z budynkiem. Najważniejsze momenty rozgrywały sie właśnie w opuszczonej kamienicy.
Ile razy ratowałam swoje rzeczy przed deszczem?
Ile razy musiałam się pogodzić z brakiem prądu?
Ile razy miałam włączone radio, a do tego tańczyłam po całym domu.
Ile razy.. tutaj odnajdowałam siłę na kolejne dni?

Rok minał tak szybko.. jakby.. za pomocą jednego pstryknięcia.
Wielokrotnie myślałam, że zostanę tu na zawsze. Jedna wielka pomyłka.
Mimo, założonej na sobie sukienki, przeszłam przez ogrodzenie.
Niee ja wcalę nie włamuję się na zamknięty teren, postanowiłam pozwiedzać.
Jak zaczarowana okręciłam się kilka razy wokół własnej osi. Ciekawe, czy wszystko zrównali z ziemią. Podeszłam do miejsca, gdzie 'niby' miała się znajdować piwnica. "O Boże.. nadal tu jest!" pomyślałam ucieszona.
-Alison.. co ty tu robisz? - zawołał za mną Louis. Ups.. dlaczego on musiał mnie znaleźć. -Chodź już, bo Liam zaraz będzie wszczynał poszukiwania albo gorzej - machnął ręką. Jeny.. ludzie pali się?
Zawiedziona skierowałam się w kierunku bramy. Wspinaczka.. po raz drugi.
-Jak ty tu weszłaś? - podrapał się po głowie. Nie wierzę w innych, przysięgam!
-Normalnie ciołku, patrz - weszłam na górę. Kiedy chciałam zeskoczyć Lou protestował.
Sorry, nie słucham się starszych.. taki żart.
Ku jemu zdziwieniu wylądowałam obok niego. Nie potrzebnie się przejmował.
-Łaa nie moge uwierzyć, że Li zakochał się w wariatce - powiedział, gdy skierowaliśmy się do auta. Początkowo zignorowałam to co mówił, niestety później do mnie dotarła prawda. Powiedzmy, że tego nie słyszałam.
(...)
"Wo hoo! All the windows down, when I'm moving to your town.." Niall trochę za głośno włączył radio w sucie, podczas piosenki Big Time Rush. Racja.. uwielbiam go, ale tym razem oberwał zeszytem w głowę, bo akurat siedzę za nim.
Zapomniałam o czymś. Dzięki pomocy Ruth, która też z nami jedzie.. zaprzyjaźniłam się z zespołem ( i w tym momencie uruchamia się we mnie wewnętrzna fangirl i krzyczy 'łiiiiii' )
No może nie do końca, bo Harry Wielki Foch Styles nie zaakceptował mojego towarzystwa.
-Panie.. kierunek morze! - krzyknął Louis, powodując u wszystkich śmiech.
Matura zdana, są wakacje.. moje życie się w końcu układa.. i stałam się bohaterką fanfiction..
Jeśli życie daje Ci cytryny, zrób z nich lemoniadę


--------------------------------------------------------------------------
w końcu doszliśmy do mojego ulubionego rozdziału :D Szczerze mówiąc czekałam na to.
Alison.. jedzie z 1D na wakacje.. będzie się działo :]

Następny rozdział ukaże się tak mniej więcej środa/czwartek

3 komentarze:

  1. Rozdział rzeczywiście świetny!
    Oh ten Harry! Czy on się kiedyś zmieni?
    Czekam na następny!
    Weny życzę!
    Pozdrawiam :***

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak fajny! Taki spokojny... Zaczęłam się śmiać gdy Alison powiedziała to: "Abonament chwilowo niedostępny, proszę zostawić wiadomość, piiii" rozwala po prostu hahhaha Liam pomagał jej przy lekcjach jejejejeje A te wakacje WOW nie mogę się już doczekać! Czuję że coś się na nich wydarzy, ale nie wiem co..... Do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne. W końcu jej się układa. Ciekawe jak to będzie na tych wakacjach :D Do zobaczenia w środę lub czwartek <3

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy