środa, 21 maja 2014

Rozdział 11.

Minęły trzy dni. Ten czas tak szybko leci..
Kto by pomyślał, że odkąd zamieszkam z Ruth, moje oceny wzrosną..  i to do góry..
Udało mi się poprawić kilka ocen, w tym nie szczęsną biologię.. chyba najgorszą rzeczą było opowiadanie o owadach przed całą klasą. Sama się sobie dziwię, że cudem powstrzymałam odruchy wymiotne, kiedy pani pokazywała prawdziwe dżdżownice. Fuu..
Nauczycielka od zajęć praktycznych wielokrotnie namawiała mnie do udziału w zespole szkolnym.
Za każdym razem odmawiałam. Pierwsze pytanie.. co miałabym tam robić? Grać w tle?
Z moich informacji wynika, że miałabym być gitarzystką, bo wokalistkę już mają. Aha.. czyli jednak tło. W dodatku.. utwory byłyby narzucone, a ja sama wybieram repertuar. Niestety.. moim stałym miejscem.. i od wczoraj Nathana.. jest skwarek.
Oczywiście nie przebywam tam cały czas, dlatego Nate dzielnie umila innym dzień swoim śpiewem.

-Jesteś gotowa? - zapytała siostra Liama. Dziś był ważny dzień.
Miałam odwiedzić ojca w areszcie. Wydaje się to straszne, ale podobno chciał się ze mną widzieć.
Nie widz w tym sensu.. tyle lat ignorowania, nagle stało się coś ważniejszego i przypominają sobie o mnie! Brawo.
-Chyba? - westchnęłam. Nie byłam do końca pewna.
Przebywając sama.. złe wspomnienia od tak powracały. Czasami po prostu sen 'olewał' moje oczekiwania.
Nachodziła mnie chęć grania na gitarze, ale powstrzymywałam się, wiedząc że za ścianą ktoś śpi.
Raz przyśniła mi się mama.. ubrana w różową sukienkę.. uśmiechnięta.. niestety zaraz była kobietą, której nie chcę znać.
Eryk (narzeczony Ruth) rzucił w naszym kierunku kluczyki. Boję się, boję..

(...)
"A teraz mamy coś dla fanek One Direction! Już za chwilę puścimy na antenie Best song ever!" - prawie krzyczał speaker w radiu, gdy już jechałyśmy autem.
Ucieszyłam się jak dziecko. Obydwie śpiewałyśmy na cały głos razem z radiem
"And we danced all night to the best song ever, we knew every line, now I can't remember.."
Najzabawniejsze było to, że jak stałyśmy na czerwonym świetle, ludzie dziwnie się na nas patrzyli.
Przynajmniej miałyśmy radochę.
-Wzięłaś komórkę? - zapytała nagle. Zdziwiło mnie to pytanie.
-No mam, a co?
-Tak pytam - uśmiechnęła się, skręcając na parking.
-Aa.. właśnie, znasz ten numer? - wskazałam na wyświetlacz. Od kilku dni ktoś się dobijał. Dlatego miałam ciągle wyłączony telefon. Po prostu.. przeraziłam się. Masakra..
-Ach ten Liam. Zapomniałam Ci powiedzieć - pacneła się w czoło, na co prawie wybuchłam śmiechem.
-Dzięki.. - odwróciłam głowę. Próbowałam udawać obrażoną, lecz po paru sekundach.. nie udało się. Ja i gniew? Ee.. dwie różne rzeczy.
Przed wejściem do pomieszczenia zostałam przeszukana. Wszelkie urządzenia zabrali. O ile się nie mylę, to mieli obawy, żeby nic nie dostało się w ręce więźnia.
Jak będziemy wracały, dopiero je dostaniemy.
-Chcesz wejść sama, czy pójść z tobą? - Ru poklepała mnie po ramieniu. To wcale nie daje otuchy.
-Dam radę.. - odpowiedziałam drżącym głosem. Ruth stanęła z strażnikiem, a ja usiadłam przy stoliku.
Nerwowo potrząsałam nogą. Po chwili wprowadzili GO.
Nie odezwałam się pierwsza. Łzy.. chciały wypłynąć.. powstrzymałam się, spuszczając głowę w dół. Czuję się okropnie.
Wdech.. wydech..
-Jak się masz? - zapytał. Tylko spokojnie..
-W miarę dobrze.. t..tato.. za co Cię tu umieścili? Co takiego zrobiłeś? - po raz pierwszy spojrzałam mu w oczy. To nie był ten sam człowiek.
-Jazda po pijanemu. Nie przejmuj się mną. Ważne, że ty ułożysz sobie życie. Ali.. obiecasz mi, że mnie teraz wysłuchasz? Muszę Ci coś powiedzieć. - w odpowiedzi kiwnęłam na tak. -Dobrze.. dowiedziałem się, co takiego Violetta (matka Alison, przyp.) tobie wyrządziła. Kiedyś.. była normalną dziewczyną.. uczyła się znakomicie.. dostała tyle propozycji na uczelnie. Myślałem, że moja miłość do niej.. utrzyma wszystko. Kiedy była na pierwszym roku pedagogiki.. zaszła w ciążę.. poroniła. Rok po tym nieszczęśliwym zdarzeniu.. na świat przyszłaś ty. Tak zachwycała się, że w końcu mamy córkę. Chyba tego nie pamiętasz, ale.. na twoje piąte urodziny, przyszedł dziwny typek. Jak się później okazało, jej szef. Miał na nią jakiś chaczyk.. dlatego zaczęła się sprzedawać. Wiele razy ją namawiałem, aby to porzuciła. Wmawiała mi za każdym razem, że niedługo z tym skończy.. aż zaczęła zażywać narkotyki.. ja zaczęłem pić. Córeczko tak bardzo Cię przepraszam, że zniszczyliśmy twoje życie, że zmusiliśmy do ucieczki. Wolałbym gnić tutaj nawet i 25 lat, byle by tylko ty znalazła szczęście. Tamto uderzenie..
-Tato.. - przerwałam mu. I ja i ojciec płakaliśmy. -Wybaczam Ci - w tym momencie podszedł do mnie i przytulił. Wtuliłam się w niego. Kiedy ostatni raz przytulałam tatę? 10 lat temu?
A miałam takie obawy.. bałam się.
Może to był strach przed prawdą?


----------------------------------------------------------------------------------------------
Jeżeli ten rozdział wydał się krótki, to przepraszam, ale.. w końcu musiałam coś wymyślić, przed.. rozdziałem dwunastym :D
Trochę późno go dodaję, ale sami wiecie.. szkoła i tak dalej.. masakra.. a teraz jest najgorzej, bo trzeba poprawiać oceny.

Następny pojawi się.. możliwe, że dopiero w poniedziałek..
mam zaplanowany weekend, więc nie wiem czy znajdę czas, lecz.. jeśli mi się uda to może.. sobota/niedziela :) 

4 komentarze:

  1. Nie przejmuj się ja mogę poczekać na następny rozdział. Rozumiem sama mam urwanie głowy w szkole.... A rozdział brak mi słów po prostu. Nie spodziewałam się że Alison będzie odwiedzać swojego ojca w więzieniu i że ten ją za to wszystko przeprosi.... Do następnego i miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Płaczę po prostu płaczę boskie cudowne nie wiem jak to opisać. Nie spodziewałam się że pójdzie odwiedzić ojca w więzieniu i że on wg jest w więzieniu. Jeszcze te przeprosiny dobra rozumiem w więzieniu ludzie się zmieniają i to widać. Czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ładny rozdział :) Bardzo spodobało mi się opowiadanie, bardzo przyjemnie się je czyta :) Czekam na następny rozdział poinformuj mnie o nim. Zapraszam do siebie :
    http://lifeinfear.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny! Czekam na następny!
    Weny życzę!
    Pozdrawiam :***

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy