niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 10.

-Alison.. Alison.. pobudka.. - usłyszałam jak ktoś nawołuje mnie. Po raz pierwszy miałam ochotę zostać w łóżku, a niestety juz muszę wstawać. Czy nie przemawiają do niej argumenty, że.. nie ważne.
Ruth miała wielką cierpliwość. Podziwiam takich ludzi.
Zanim podniosłam się, ubrałam, spakowałam torbę.. trochę czasu minęło. Przeglądając się w lustrze.. uśmiechnęłam się do swojego odbicia. Inne życie.. czas zacząć? Schodząc na dół szybko nałożyłam na siebie czerwoną koszulę w kratkę. Ok..
-Jak się czujesz? - zapytała blondynka, robiąc naleśniki.. jeszcze w pidżamie. Nie zdążyła się ubrać?
-Szczerze? Bardzo dobrze - zajęłam swoje miejsce przy blacie kuchennym. Głodna, głodna, głodna..
Przysięgam.. nigdy nie jadłam placków z syropem klonowym. Takie.. trochę słodkie.. ale za to bardzo pyszne. Ciekawe jak to się robi.. podpytam jak wrócę z zajęć.
Niech mi ktos powie, że ona nie zachowuje się jak starsza siostra.. moment.. eh głupia ja. Przecież Liam jest jej bratem. Tak łatwo o tym zapominam.
Kończąc jedzenie, podziękowałam i skierowałam się do wyjścia. Jak ja tam nie chcę iść.. te fałszywe twarze.. wyśmiewające, bo nie masz jakiś bajerów. Masakra..
Już miałam wyjść, gdy nagle zatrzymał mnie głos dziewczyny.
-Nie zapomniałaś o gitarze? - wskazała na instrument. Nawet nie zauważyłam jak stoi pod ścianą.
-Dzięki - odpowiedziałam.
Niby już nie musiałam grać na ulicy. Teraz miałam schronienie.. u kogoś, kto zaopiekował sie mną.
Jednak sentyment pozostał.

Idąc do szkoły, natknęłam się na chłopaka.. on.. zajmował moje miejsce.
Z jego ust płynęły słowa piosenki One Republic - Apologize
"I said it's too late to apologize, it's too late.." - zamknięte oczy świadczyły tylko o tym, że wczuł się w piosenkę.
Prawą ręką sprawdziłam kieszeń w spodniach. 10 pensów.. nie za dużo, ale zawsze coś.
Rzuciłam mu je i poszłam kawałek dalej.
Jakie życie jest niesprawiedliwe, że zmusza młodych ludzi do takich czynów. Czy to wina rodziców? A może to, że nie każdy jest w stanie zapewnić sobie "luksus" jakkolwiek brzmi definicja tego. Politycy dostają kupę pieniędzy.. po kilkanaście tysięcy.. a taki przeciętny człowiek? Czasami mniej niż tysiąc, a przecież jest jeszcze rodzina.
Jego głos.. oczarował mnie.
Chociaż obiecałam komuś, że dzisiaj będę na lekcjach, to ja.. nie mogłam.
Zatrzymałam się i usiadłam niedaleko niego. Wzrokiem próbowałam rozszyfrować akordy jakie gra.
Kiedy zaczęliśmy równocześnie grać.. zaczęłam śpiewać. Moje odwaga dzisiaj zaskakuje.
Dobrze, że ta piosenka była mi znana.
"All I knew this morning when I woke is I know something now, know something now I didn’t before.." - był zaskoczony, gdy rozpoczełam śpiewać, ale tylko się uśmiechnął i po chwili dołączył.
Refran wyszedł.. brak słów.
"Cause all I know is we said hello, and your eyes looking like coming home, all I know it’s a simple name, everything has changed, all I know is you held the door, you’ll be mine and I’ll be yours, all I know since yesterday is everything has changed..."
Mnóstwo ludzi przystanęło, aby nas posłuchać. Niesamowite.. jeden utwór.. wzbudza takie zainteresowanie.
-To było.. wow - powiedział, gdy skończyliśmy. Jego oczy.. pełne blasku. Lecz.. Liama są o wiele lepsze.. nie niebieskie, tylko brązowe i.. stop! Znowu za daleko moje myśli pobiegły? Sama nie wiem.
-Jestem Nate - wyciągnął w moją stronę rękę.
-Alison.. emm.. masz talent. - palnęłam bez zastanowienia. Na policzki chłopaka wpłynęły rumieńce. Ajajaj..
-Jaka szkoda, że ta kamienica została wyburzona. Wiele osób znajdowało schronienie. Chciałem tam iść.. cóż.. jest już za późno. - Nate opowiadział mi potem, że nie miał żadnych problemów w rodzinie, lecz.. sam wybrał taką drogę.
Spytana oto samo.. wyjawiłam mu historyjkę o swojej rodzinie. Ilu osobom mam to mówić? Jak widać.. wielu.
Złapaliśmy między sobą tak dobry kontakt, że umówilyśmy się na następny dzień, tylko że po szkole.
Jeżeli Ruth dowiedziałaby się o mojej ucieczce.. wolę nie myśleć co mnie czeka.
Wracając do mieszkania, wpadłam na zamaskowanego Loczka. Chyba wszyscy wiedzą o kogo chodzi..
Od razu zepsuł mi humor.
-To znowu ty! Trzymaj się z dala od Liama! - prawie krzyknął.
-Koleś, wyluzuj! - fuknęłam. Czy już wspominałam, że nie lubię Harrego?
Działa mi na nerwy. Nie polubimy się ani trochę. Jestem tego pewna.
Ulica Palmwood była wyjątkowo zaludniona dzisiejszego dnia. Idąc ciągle przed siebie, rozmyślałam nad sensem słów "odczep się od Liama"
Jak ja nawet z nim się nie przyjaźnię, więc o co chodzi. Może i kiedyś byłam blondynką, zanim ściemniały włosy, ale nie zgłupiałam.
"A może chciał Cię ostrzec?" No sorry.. wydaje się jakby go.. bronił.. przede mną.

-Już jestem! - oznajmiłam wchodząc przez drzwi. Uwaga.. jak udać, że się było w szkole, a nie na wagarach? Jest na to receptura?
Przechodząc obok salonu, cofnęłam się o kilka kroków.
Ruth i jej narzeczony przygotowywali obiad. Jeju.. szczęście od nich wręcz promieniuje!
Niepewnie usiadłam na krześle przed nimi. Czy wydać po mnie, że się lekko denerwuję? Pewnie tak.. albo i nie? Ugh..
-O hej! Eric, to jest ta urocza dziewczynka, którą przygarnęłam do domu. - "dziewczynka" ok..
-Nie jest taka mała.. - uśmiechnął się, a ja udałam, że patrzę w dół. Niezręczna sytuacja.
-Na obiad jest risotto, a i idź na górę, ktoś na Ciebie czeka - emm.. kto to taki?
Z miną męczennika podreptałam do swojego pokoju. Nienawidzę niespodzianek...
Przeżyłam zawał widząc GO.
Liam siedział wygodnie na łóżku, brzdąkając na MOJEJ GITARZE. (jak ona się tutaj znalazła..? Czary?)
Błyskawicznie podeszłam do niego, zapominając o strachu.
-Co robisz? - zapytałam. Chłopak aż podskoczył. Bum, 1-0 dla Ali w straszeniu ludzi!
-Zlękłem się wiesz? A tak naprawdę to czekałem na Ciebie. Jak spodobał się prezent? - na widok mojej zdezorientowanej miny zaśmiał się. -Komórka - wskazał na urządzenie.
-Jest.. bardzo przydatna, ale póki co jej nie używam. Muszę się przyzwyczaić do takich bajerów. - chwyciłam kosmyk włosa i zaczęłam go kręcić na palcu.
-Dlaczego nie usiądziesz? - zapytał, a ja strzeliłam buraka. No tak.. kolejny błąd.
Bez większego zastanowienia "wskoczyłam" na łóżko. Dziwne.. Liama znikąd napadł atak śmiechu.
Odkąd była przeprowadzka.. dzieją się nie codzienne rzeczy.
-Co Cię tak bawi? - spytałam, patrząc na niego.
-Spójrz - pokazał swój telefon.
Na wyświetlaczu widniał sms od Nialla
"Payno, bierz się za Alison, teraz jedyna taka okazja! :D "
Chwila.. skąd blondyn zna moje imię? Może to Ruth im mówiła.. z resztą nie ważne.
Kilka minut później rozpoczęła się rozmowa z Liamem.
Wyjaśnił mi wszystko na temat jego ucieczki (ROZDZIAŁ 5 - przyp.). Chciał dla mnie zorganizować pomoc.
Efektem tego była interwencja policji, którą mylnie odebrałam.
Wspomniał też o moim śpiewaniu. Był pod wrażeniem, że wyszlifowałam brzmienie, bez udziału w szkole i tak dalej.
Rozmawialiśmy tak z dobrą godzinę.
W jego towarzystwie.. szybko zapomniałam, że mam do czynienia z "gwiazdą światowego formatu"
Czy jest szansa, abym poznała prawdziwego Liama Payne'a ?

----------------------------------------------------------------------------------
Nie mam za dużo do powiedzenia, więc.. 
za wszelkie błędy stylistyczne przepraszam i następny rozdział już w środę! :D

3 komentarze:

  1. Boskie *-* Myślę że w końcu Alison zacznie się układać z Liam'em jeszcze ten sms od Niall'a Awwwww to coś znaczy. Czekam na kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że Alison uda się poznać prawdziwego Liama :D Tylko martwi mnie zachowanie Harrego, jak by był zazdrosny, albo nie chciał żeby taka szara myszka zaczęła coś więcej znaczyć dla jego kolegi... A ten esemes od Nialla rozwalił mnie i jeszcze w dodatku Liam go pokazał Alison... To chyba miał być podryw hahah Do środy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co ta "ciota" Harry odwala?!. ( jeżeli kogoś Urazilas to sory ale w tym opowiadaniu nie da się inaczej opisać jego zachowania ciota i tyle!)
    Mam nadzieje ze Alison pozna tego prawdziwego Liama :D
    A ten SMS od Niall mnie rozwalił hahaha
    Czekam na następny! Weny życzę!
    Całuje :*

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy