czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 2.

Dzień rozpoczęłam jak zwykle. Dzisiejszej nocy nie padał deszcz, więc humor miałam lepszy niż zwykle. Po "oględzinach" budynku, sprawdziłam gitarę, czy się nie rozstroiła.
Wszystko zaczęło się w miarę ok. Wzięłam szybki prysznic, oczywiście zimny, bo na ciepłą wodę nie mogę liczyć.
Ubrana w czarne rurki i pomarańczową bluzę, ruszyłam w stronę baru kanapkowego Aleksa.
Zazwyczaj tam przychodzę, kiedy poszczęści mi się i mam pieniądze na śniadanie. A to dość rzadko się zdarza.
Zamówiłam zestaw nr. dwa i usiadłam przy oknie.
Prawdopodobnie popełniłam już pierwszy błąd tego dnia, bo po drugiej stronie stała "moja matka" ubrana w dżinsową spódniczkę, za krótką bluzkę, która ledwo zakrywała jej pempek.
I potem niech nikt się nie dziwi, że nie zamierzam wracać z powrotem. Nie jestem taka jak oni. Nie wpadłam w żadne nałogi i inne gówna. Wyrosłam na normalną dziewczynę.
Ojciec chleje, ja jestem teraz świadkiem, że matka daje dupe. Jak mam żyć w tym popapranym świecie.
Po co mnie chcieli, skoro nie interesują się swoją jedyną córką? A może było na odwrót? Byłam "wpadką"?
Westchnęłam i skupiłam się na jedzeniu.
Po skończonym posiłku prawie pobiegłam do kamienicy po gitarę, której nie zabrałam ze sobą. Słoneczna pogoda.. trzeba to wykorzystać. Nie pójdę do szkoły.
Jeżeli dzisiaj będą udane zbiory, przez kilka kolejnych dni nie będę musiała grać.
Idąc na plac, minęłam Stana. Nie zwrócił najmniejszej uwagi na moją osobę. Kto by się przejmował 18-latką? Jestem pełnoletnia, muszę radzić sobie sama.
Możliwe, że gdzieś tam mam rodzinę, niestety nie było mi dane ich poznać. Podobno znam ciotkę.. parę razy ją widziałam, ale ona mieszka w Europie.
Spojrzałam na zegarek. Zbliża się godzina 10:00.. mogę posiedzieć jeszcze 35 minut, a potem biorę się za robotę. Zabierając mały taboret z kontenera prawie wpadłam na jakiegoś kolesia. Może to trochę dziwnie wyglądało, ale musiałam go wziąść, bo: a) będę stać przez kilka godzin, a to źle wpływa na nogi i plecy, albo b) usiadę na ziemi, przez co.. perspektywa będzie.. niezbyt pozytywna.
Po ustawieniu, upewnieniu się, że nikomu nie przeszkadzam, spojrzałam na rozpiskę. Jako pierwsze miałam zapisane One Republic - Stop and stare. Ludzie chodzili w tę i z powrotem. Niektórym dłuższą chwilę przyglądałam się. Niby każdy jest inny, a jednak łączą nas te same zachowania. Po wzięciu głębszego oddechu zaczęłam "swój koncert".
"Stop and stare, I think I'm moving but I go nowhere, Yeah I know that everyone gets scared, But I've become what I can't be, oh ,Stop and stare, You start to wonder why you're 'here' not there, And you'd give anything to get what's fair, But fair ain't what you really need, Oh, can u see what I see.."
W tłumaczeniu.. Zatrzymaj sie i spójrz.. stałam się taka jaka nie chciałam być.. nie wszyscy potrafią dostrzec to co ja widzę.
Dawno temu usłyszałam tę piosenkę. Akurat wtedy pierwszy raz się pocięłam. Nie wiem co wtedy mną kierowało.
Radio było włączone, 15-letnia ja.. była zdesperowana, po tym jak ojciec pobił najpierw moją matkę, a następnie mnie. Kiedy chciałam wykonać trzecie cięcie.. niespodziewanie wsłuchałam się w refren. Słowa.. podobno proste.. mówiące.. o ucieczce? Jedno jest pewne.. ten utwór jakimś cudem uratował.. pozwolił uciec od uzależnienia, w które wpada tysiące nastolatków z powodu depresji.
Tylko raz to zrobiłam.. już więcej się nie powtórzyło. Nie miałam zamiaru.
W pewnej chwili moją uwagę przykuł chłopak. Tym razem ubrany w czarną bluzę i dżinsy.
Przysięgam.. to on wczoraj był razem z kolegami. Teraz sam. Nie przestawałam grać, choć.. próbowałam dopatrzeć kim jest.
Nie mogę od tak zapytać "Hej kim jesteś, wczoraj wrzuciłeś mi 50$".
Przez kolejne dwie piosenki po prostu stał i słuchał. Aż doszłam do One Direction - Up all night, żwawy kawałek.
"I wanna stay up all night, And jump around until we see the sun, I wanna stay up all night, And find this boy and tell him he's the one.." *
 Energia rozpierała mnie od środka. Coraz więcej osób gromadziło się wokół miejsca, które zajmowałam.
Radość w moim sercu wzięła górę, uśmiechałam się. Po raz pierwszy było to wywołane bez przymusu.
Nagle.. ktoś w nie wielkim tłumie się przewrócił. Nastąpiły piski dziewcząt, a ja nie wiedziałam o co chodzi. Sprawca zamieszania podniósł sie i uciekł.
Kto to był? Nie przejełam się tym i grałam dalej.
-Widziałyście go?
-No ten.. no.. - nastolatki przekrzykiwały siebie nawzajem. Zaśmiałam się i skupiłam swój wzrok na nutach.
-Alison! - usłyszałam jak ktoś woła moje imię. Czy w gronie tylu osób mogłam dostrzec, tą, która zawołała mnie? -Hej! - poczułam lekkie szarpnięcie w tył. Stacy? Co ona tu robi?
Zmierzyłam blondynkę wzrokiem. Ubrana była w czerwoną sukienkę, a jej włosy  zostały związane w wysokiegi kucyk. Przyglądała mi się z rozbawieniem.
-Nie zbierzesz więcej kasy.. zlicz to co masz i jedziemy - chwyciła za prawą rękę, jednak postawiłam opór.
-Gdzie chcesz jechać, ja tu muszę..
-Grać, tak wiem, ale mam dla Ciebie.. nie wiem.. - stanęła  i zaczęła się zastanawiać. Przez ten czas może bym coś zebrała. Ludzi zbierało się coraz więcej. Zaczęłam się niecierpliwić. -Nie chciałabyś zamieszkać ze mną? Za drobną opłatą..
-Przepraszam, ale nie mogę. Juz wolę mieszkać tam gdzie teraz, niż płacić tobie - westchnęłam, zabrałam futerał z ziemi i ruszyłam w stronę "domu"
(...)
-75, 77, 80.. - zdziwiłam się podliczając całą kwotę. Widocznie przyjazd gwiazd do Londynu "przywołuje więcej słuchaczy". Po godzinie 18:00 niebo ponownie się zachmurzyło.
Po słoncu zawsze przychodzi deszcz.. a wraz z nim ponury nastrój.
Czy kiedyś znajdę swoje miejsce na świecie?

--------------------------------------------------------------------------
* - tekst refrenu przerobiłam specjalnie, żeby lepiej brzmiał w "wersji dla dziewczyn" :D

2 komentarze:

  1. Świetne masz pomysły, oby tak dalej ! Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski!!! Tylko nie za bardzo kojarzę kto to jest Stacy??? Jestem ciekawa kto upadł, a później uciekł??? Mam tyle pytań że nie sposób je napisać. Życzę weny i do następnego :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy