poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Rozdział 1.

Kap.. kap.. kap.. od dobrych dwóch godzin nie mogłam spać z powodu dziurawego dachu.
Tak jest codziennie.
Powoli podniosłam się do pozycji siedzącej. Obolałe plecy dawały się we znaki. No cóż.. moje łóżko nie należało do najwygodniejszych.
Nadal nie mogłam się nadziwić, że w tej opuszczonej ruinie jest jeszcze prąd i woda. Te dwie rzeczy trzymają mnie przy życiu. Gdzie ja podziałam ten telefon.. po kilku minutach znalazłam stary model samsunga z klapką. No bo przecież każdy ma jakieś tablety, Iphony, a ja biedna kupiłam kupiłam mocno przeceniony na targu. Jak zwykle.
Dlaczego jeszcze nie rzuciłam szkoły? Obiecałam Weronice, że do końca tego roku szkolnego wytrzymam, a potem.. zobaczę co przyniesie mi los.
Szybko rozejrzałam się po pokoju w poszukiwaniu świeżej bluzy.  Większość wisi.. wyprana. Zapytał by się ktoś "jak można żyć w koczowniczych warunkach" otóż.. normalnie. Kilka razy musiałam się tłumaczyć policji, co tu robię. To miejsce było zwyczajnie zapuszczone. Czy chciałabym wrócić do domu, do rodziców?
Nigdy w życiu! Już wolę zarabiać pieniądze na jedzenia śpiewając, niż żyć w.. tamtym burdelu? Ile razy widziałam, jak mojego ojca zabierali na izbę wytrzeźwień? Wystarczająco dużo, żeby zachować zdrowy roządek.
Z książkami nie mam problemu. Akurat siedzę na każdej lekcji z Lilą, a ona zna moją sytuację.
O 7:30 byłam gotowa. Gitara na plecy, torba do ręki. Jak tylko dojdę, to instrument schowam do szafki. I tak w całej szkole jestem niewidzialna. Nikt nie zwraca na mnie uwagi, jest dobrze. Mogę skupiać się na rzeczach nie związanych z innymi np. czy jestem w stanie wyciągnąć dane partie piosenki lub chwyty na strunach.
Kiedy zadzwonił dzwonek weszłam za "klasą". Ostatnia ławka pod oknem należała do jednych z moich stałych miejsc. Czekając na nauczyciela wyciagnęłam stary brudnopis z różnymi notatkami. Zazwyczaj zapisywałam sobie w nim, gdzie mogą pojawić się sławne osoby, abym zebrała trochę więcej kasy. W sumie.. zaprezentowanie własnego "talentu" wliczało się w to.
-Przetrwałaś tę noc? - zapytał Stan, szatyn z ławki przede mną. Jeśliby tak spojrzeć na niego.. on jest chyba najbardziej pozytywną osobą jaką w życiu poznałam.
-Jak widać żyję.. - nie chciałam, żeby zabrzmiało to tak chłodno. Byłam lekko rozkojarzona. Nie kojarzyłam pewnych faktów. Ale żeby takim tonem mu odpowiedzieć?
Jednak on szybko odwrócił się do przodu. puknęłam go w plecy. -Przepraszam.. chyba wiesz jak ciężko mi się spało.. - szepnęłam. Chłopak chciał coś dodać, ale do pomieszczenia weszły spóźnione dziewczyny.
-Oo nasza piosenkarka rozmawia z Stanem. Już nie masz kontaktu z Jeden Dee? - sztucznie uśmiechnęła się Emily.
-Też miło Cię widzieć Em.. - spuściłam wzrok na zeszyt. Mam jeszcze tyle rzeczy do rozplanowania..
-Ciebie też moja droga - usiadła w ławce obok. Moim zdaniem.. ona jest jakaś dziwna. Raz mi dogryza, a raz.. jest całkiem milutka.
Na przerwie zaszłam do biblioteki. W czytelni skupiałam się dokładnie na repertuarze, ale także na kolejnych lekcjach. Szczerze. Odkąd zaczęlam mieszkać sama.. nigdy nie było mi łatwo. Jednego dnia miałam pieniądze na obiad i kolację, a na następny.. potrafiłam cały dzień głodować.
Czasami czas zdecydowanie za szybko leci. Nim się obejrzałam, już była godzina 16:00. Prawie pobiegłam po gitarę, którą wręcz kocham. Tylko dzięki mojej przyjaciółce posiadam ten instrument.
Po zajęciach udałam się na "swoje miejsce". Czyli róg dwóch ulic, które akurat krzyżowały się ze sobą.
Przyznaję.. jak na marzec, dzisiaj było wyjątkowo zimno. Chwilę mi zajęło rozgrzanie się.
Położyłam futerał na ziemi i zaczęłam grać. Początkowo były to bardziej znane utwory. Potem przeszłam na swój własny "program". Głównie piosenki One Direction i One Republic.
Przechodnie okazywali różne odczucia. Jedni stawali na moment, aby mnie posłuchać i co nie co wrzucić, a inni po prostu ignorowali to co robię. Ludzie z mojej szkoły.. unikali. Kto by chciał słuchać dziewczyny z tak porąbanej rodziny. Przecież uciekłam wiodę życie bez celu. Kilka razy padło złośliwe pytanie "dlaczego nie zamarzłaś na śmierć w tej ruderze?". Śmiało odpowiadałam, że wiara w moich idoli.. silna wola.. utrzymują moją skromną osobę na tym świecie.
"Baby you light up my world like nobody else, the way that you fipl your hair gets me overhelmd.." śpiewając tę piosenkę, stało się coś.. dziwnego? Przez.. nie wiem.. moment.. chwilę.. obserwowałam grupę zakapturzonych chłopaków. Nagle.. ten w zielonej bluzie zatrzymał się kilka metrów ode mnie. Pozostała trójka chciała go odciągnąć, ale jakimś dziwnym sposobem on nadal tam stał. Nie widziałam jego twarzy.  Gdy wrzucił 50$ o mało nie zamilkłam. Owszem.. zdarzały się tak hojne datki.. cóż.. nie przyzwyczaiłam się.
Biorąc kolejny oddech wsłuchałam się we własne słowa. Jakim cudem mam taką barwę? Eh.. kilka lat trenowania.. bez żadnej szkoły muzycznej.. tak o.
Otwierając oczy uświadomiłam sobie, że jest już wieczór. Kończąc piosenkę One Republic - Secrets uśmiechnęłam się do dziewczynki, która kurczowo trzymała swoją mamę zw spódniczkę.
Kiedy podliczałam pieniądze, podeszła do mnie i zielonymi oczkami spojrzała na mnie.
-Też bym tak chciała śpiewać, masz śliczny głosik.. - zachichotała. A ja się uśmiechnęłam.
-Dziękuję.. wracaj do mamy, pewnie niepokoi się o Ciebie.. - wskazałam na stojącą niedaleko nas, młoda kobietę. Za wszelką cenę starałam się nie rozkleić.
-Będziesz tu jutro? - zapytała z nadzieją. W odpowiedzi kiwnęłam glową na tak. W kawiarni.. nie wytrzymałam. Tamten widok.. ona miała.. normalną matkę. Ja.. dostałam.. taką.. jakbym urodziła się w złej rodzinie. Od początku nie dbała o swoją córkę.. co dzień przyprowadzała "wujków". Jak ojciec mógł się na to godzić? Ups.. zapomniałam. Rzadko przebywał w domu. Wolał towarzystwo kolegów.
-Coś podać? - zapytał kelner.
-Emm.. poproszę.. to - pokazałam numer 22, czyli jakieś kanapki z ciepłym napojem.
Witajcie.. w moim dziwnym świecie..

1 komentarz:

  1. Bardzo fajnie się zapowiada!!! Jestem ciekawa kto dał jej 50 $??? Nie mogę doczekać się następnego :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy