wtorek, 22 lipca 2014

Epilog.

Czas.. wiele razy powtarzałam sobie, że działa na moją niekorzyść. Jednak.. pomyliłam się. I to bardzo. Gdyby można było coś zmienić w swoim życiu.. raczej nie zrobiłabym tego.
Na początku.. ból, smutek, znoszenie różnych głupot. Tak naprawdę to tylko ojciec wiedział jaką krzywdę mi wyrządził. W końcu.. wpadł, ponosi odpowiedzialność za swoje błędy.
Myślę, że pan Bóg celowo postawił na mojej drodze Ruth, a potem Liama. Odkąd mieszkałam w kamienicy, los postawił przede mną wyzwanie. Walka o życie. I.. nie przegrałam jej. Przy pomocy innych oraz ukochanej gitary.. dawałam radę.. do pewnego momentu. Wiem, że matki nie ma już na ziemi, ale przez.. pobicie.. znieważenie.. miłość do rodzicielki.. odpłynęła.. zniknęła. Choć w głębi nadal zostanie moją mamą.. bez względu na wszystko. 
Każdy z czasem się zmienia. Zauważyłam to też u siebie. Wcześniej, kiedy przebywałam sama, w kamienicy, trzymałam emocje na wodzy. A teraz? Omdlenie na pierwszej randce? Czy ta sytuacja była normalna? Em.. odruch? Chyba zawsze będę się z tego śmiać. 
Dobrze,dosyć, pewnie inni są ciekawi co wydarzyło się dalej. Zacznijmy od.. Nialla i Weroniki.
Miesiąc po narodzinach bliźniąt (!) blondyn oświadczył się mojej przyjaciółce. Wniebowzięta z tego faktu nie dawała mi żyć przez kilka dni. Najzabawniejsza kłótnia była o imiona dla dzieci. Ostatecznie padło na Mia dla dziewczynki i Jessy dla chłopczyka. Ogólnie mogę stwierdzić, że Nialler oszalał na punkcie maluchów. Weronika wielokrotnie powtarzała , że ma tak zwane luzy. Przeprowadzili się do Mullingar.. ta to ma szczęście.
Zayn i Perrie? Na temat ich życia wiem.. niewiele, ponieważ niby miesiąc mieszkają w Londynie, ale zawsze Malików nie ma. Jedno jest pewne. Plotka o ciąży Perrie się potwierdziła, a Zen stara się za wszelką cenę uciec od mediów.
Louis i Harry? Nastąpił przełom. Podczas jednego z wywiadów ujawnili się, ponieważ nie chcieli dłużej okłamywać swoich fanów. Od razu apelowali, aby nie pojawiały się kłótnie w fandomie, ponieważ LarryShippers dawały w kość dziewczynom, które nie wierzyły w Larry'ego. Masakra..
Louis wraz z Eleanor zgodnie stwierdzili, że przez te kilka lat połączyła ich prawdziwa przyjaźń. Harry postanowił zrobić prezent Louisowi i oboje pojechali do Los Angeles. Przesłane fotki do nas świadczyły, że chłopaki cieszą się swoim szczęściem. W dodatku.. niedługo rusza.. ostatnia trasa koncertowa One Direction "Something special for you". Na szczęście nie zapomniałam o kraju, który cały czas się starał o jeden koncert i.. Directionerki z Polski zobaczą band na żywo w Gdańsku. 
A co ze mną i z Liamem? Wszystko jest w porządku. Przynajmniej tak mogę powiedzieć. Jeszcze przed tą trasą zamierzami odwiedzić kilka miast. Barcelona, Madryt, Rzym i tak dalej. Czasami gdy Liama łapie.. złość albo mocniejsze nerwy muszę mie w pogotowiu tabletki. Na wszelki wypadek. Moja.. pierwsza.. solowa płyta.. została nagrana, ale nie opublikowana. Chcę z tym trochę zaczekać. 
-Widzisz ten zachód słońca? - zapytał Li, obejmując mnie od tyłu. Właśnie teraz płynęliśmy jachtem. 
-Podobny do tego kiedy zemdlałam - zaśmiałam się. Jest idealnie. Tylko my.. cisza, spokój. Nagle poczułam, że chłopaka nie ma za mną. 
-Obiecujesz, że teraz nie zemdlejesz? - w odpowiedzi kiwnęłam głową na tak. -Alison.. czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną? - zatkało mnie. CZY WŁAŚNIE PRZED CHWILĄ LIAM PAYNE WŁAŚNIE OŚWIADCZYŁ SIĘ? ALISON DEER? AAAAAAAA! 
-Ja.. emm.. to znaczy.. tak! - pisnęłam z radości, a on wsunął na mój palec pierścionek. Następnie złączył swoje usta z moimi. 
"-Już kolejny tydzień mam okazję Ciebie posłuchać. Robisz to z takim zaangażowaniem.. -Uznam to za komplement."
"-Alison?! Co ty tutaj robisz? - zapytał dysząc. Włosy mokre od deszczu przykleiły się mu do czoła -Mieszkam, właź zanim zmokniesz jeszcze bardziej"
"-Moja księżniczko uratowałem Cię - usłyszałam tego chłopaka jakby zza ściany. -Wcale, że nie - prchnęłam. -Pobicie, utrata przytomności, kojarzysz? Nigdy Cię nie opuszczę - powiedział Liam. Liam?! Ale co on robi w moim śnie?"
"-Założmy się o coś.. jeśli moja drużyna wygra.. pójdziesz ze mną na kolację. -Coś w rodzaju randki?"
"Pamięta ktoś jak zapierałam się przed zostaniem bohaterką fanfiction? Niestety to zaszlo za daleko."
KONIEC.

------------------------------------------------------------
Nananana ja nic nie słyszę! Boże.. ja naprawdę nie wierzę, że to już koniec! Przez 3 miesiące.. pisałam to opowiadanie.. zaczęłam 13 kwietnia 2014. Jestem w lekkim szoku, że historia naszej Alison dobiegła końca. Częściowo się z nią związałam. Przyznam się do czegoś.. większość opowiadania pisałam w szkole.. na lekcjach.. dobrze, że nauczyciele patrzeli na mnie z przymrużeniem oka :D Początkowo.. bałam się czy w ogóle wypali. Sukces jaki odniosłam z "Why me and 1D?" .. w prawdzie się nie powtórzył. Inna fabuła i tak dalej. Ale.. wytrwałam do końca, wena dopisywała :) Miejscami miewałam momenty wahania się.. czasami musiałam pisać rozdział od nowa, ponieważ coś mi się nie spodobało..
A teraz małe podsumowanie:
ogółem pojawiło się AŻ!:  83 komentarze (!!!)
najchętniej czytane było:  prolog, Rozdział 1, 2, 3 i 4 :D
blog odwiedzili czytelnicy z krajów takich jak: USA, Niemcy, Ukraina, Rosja i Holandia (baardzo dużo wyświetleń :D)
blog został podzielony na dwie części:
Cz. 1 - Lonely I.. maybe? : 21 rozdziałów
Cz. 2 - Strong I.. maybe? : 9 rozdziałów. 
Nie jestem w stanie stwierdzić czy napiszę kolejną część np. co działo się po ślubie Alison i Liama.. generalnie zaplanowałam, że tak to sie zakończy.
Jeżeli macie do mnie jakiekolwiek pytania zapraszam na mojego twittera: TWITTER (<- Klik!)
Chciałabym podziękować.. nie wiem.. moim.. dwóm wiernym czytelniczkom, że tak mogę nazwać :) (oczywiście, byli też inni, ale te dwie dziewczyny.. wyróżniały się c; ) Weronika. D oraz Kasia.
Weroniko bardzo dziękuję, że znalazłaś mojego bloga i historia Ci się spodobała, nawet krótkie komentarze z twojej strony dawały mi porządnego kopa :)
Kasiu.. ja tu normalnie nie mam słów. Czasami tak się rozpisywałaś, że przez dłuższy czas szczerzyłam się do monitora. Długie komentarze, zgadywanie co będzie dalej ajajaj ^^ duża dawka pozytywnej energii.
Dlaczego je wyróżniłam? Zauważyłam pewne zjawisko.. do 9 rozdziału.. może 15, dużo osób komentowało, a potem? Zostały takie dwie, które postanowiły śledzić opowiadanie do końca :) 
Niektórych mogło zdziwić, że jak dodawali komentarz, to wyskakiwał komunikat, że pojawi się on, kiedy ja to zaakceptuję. Tak, włączyłam akceptację, ponieważ na wcześniejszych blogach.. ktoś krytykował coś, a ja nawet o tym nic nie wiedziałam. Jakoś mi było z tym łatwiej.
 + zmieniony szablon! jest godzina 01:56, a ja przez większość czasu szukałam na internecie ten idealny.. ta daa. Ta kolorystyka bardziej mi odpowiada :) 
a na samo zakończenie.. parę zdjęć Liason :D!



z dzidzią? Hoho kto wie :D

Jeszcze raz z całego serca dziękuję każdemu, kto przeczytał to opowiadanie! Miejmy nadzieję, że spotkamy się w następnej historii napisanej przeze mnie :D



Obserwatorzy